Życie

W pogoni za kawą (część 6)

relaks02

Każda podróż ma ma lepsze i gorsze momenty. Przymiotnik „słabsze” byłby bardziej właściwy, choć wiem przecież, że wszystko to czego doświadczam jest względne. Czasami coś szczególnego i wyjątkowego, gdy zostanie podane w całkiem zwyczajny sposób, w niesprzyjających okolicznościach czy w podłym nastroju staje się czymś niezauważonym lub zignorowanym. Potem, gdy jakimś trafem do tego wrócisz, odkrywasz to na nowo, albo utwierdzasz się we wrażeniu odniesionym wcześniej. Po tym czego doświadczyłem w Coffee Cargo i w Kafo w ogóle nie zastanawiałem się co dalej, niczego nie planowałem. Może dlatego miejsca, które odwiedziłem w październiku potraktowałem bez zachwytu, należnej uwagi i z mniejszym zaangażowaniem? (więcej…)

Każda mała rzecz …

kaizen

Kaizen kojarzy się z Japonią i z japońskim przemysłem wytwórczym. Myślę to skojarzenie jest bardzo powszechne. Sam dopiero całkiem niedawno dowiedziałem się, że za powstanie kaizen odpowiedzialni są Amerykanie. To oni niejako zaimponowali Japończykom swoim planem przygotowania do II Wojny Światowej, a potem podejściem do realizacji powojennej pomocy podnoszącej się z kolan Japonii. Amerykanie stworzyli podwaliny, Japończycy ulepili z tego kaizen. Tak czy inaczej, nie bacząc na historię, chciałbym przede wszystkim opisać kilka swoich wrażeń z ciekawej lektury. (więcej…)

Droga. Każdy chce i potrzebuje.

theway

Ten film nie zasługuje na to, żeby o nim pisać. Nie rozumiem jego wysokich ocen w serwisach takich jak IMDB czy Filmweb. Być może wynikają z tego, że społeczeństwo (ciekawe, że nie tylko nasze) odebrało go jako film katolicki, lub film o wartościach. Nie jest to jednak obraz ani o jednym, ani o drugim, a przynajmniej nie na tyle, żeby posługiwać się wobec niego wyłącznie którąś z tych kategorii. Tak czy inaczej nie miało być o filmie i postaram się żeby nie było. Będzie bowiem głównie o drodze … (więcej…)

W pogoni za kawą (część 5)

kafo1

Podczas rozmowy z Michałem P. w Coffee Cargo w Krakowie opowiedziałem mu o mojej podróży. Wspomniałem, że gdy wyjdę z jego kawiarni to pojadę do Katowic, tam spędzę noc by następnego dnia z samego rana wyruszyć do Opola, do osławionej w kawowym świecie Kofeiny 2.0. Michał z uznaniem pokiwał głową, ale stwierdził jednocześnie, że jeżeli dotąd nie byłem w Kafo w Gliwicach to nie ma sensu żebym jechał do Opola. Skoro jestem tak blisko to nie ma nad czym się zastanawiać, po prostu muszę odwiedzić Kafo. Mówił o tym jakby właśnie tam był początek wszystkiego, punkt odniesienia i zbiór wszystkich kawowych marzeń. Jak się miało okazać, w pewnym sensie miał rację. (więcej…)

Czas, czas, czas. Poświęcaj go.

fatherdaughter

Ta piosenka (oczywiście Pidżama Porno – „Czas czas czas”) jest nie do końca o tym, o czym zaraz napiszę. Pomyślałem o niej teraz, bo praktycznie zawsze pojawia się jako pierwsze skojarzenie związane z czasem, czasem który mija i którego tak często brak. Można więc powiedzieć, że zaczynam od puenty. To na wypadek gdyby nie dało się przeczytać tego tekstu do końca, ale też dlatego, że puenta w tym wypadku jest oczywista, nie zaskakuje, a jej znajomość być może utwierdzi czytelnika, że warto poświęcić czas zarówno na te kilka zdań jak i na syntetyczną, no dobrze – trochę kaznodziejską książkę niejakiej Meg Meeker. Znów zdradziłem ważny szczegół, trudno. (więcej…)

W pogoni za kawą (część 4)

coffeecargo

Wtedy zaczęło się najciekawsze. Wcześniej byłem już tu i ówdzie, co nieco widziałem i czegoś doświadczyłem, wówczas jednak zawodowy los rzucił mnie tak daleko, że podróż rozłożona na 2-3 dni wydawała się jedyną rozsądną koncepcją. Skoro tak to w sposób naturalny pojawiła się koncepcja zdobycia tego co do tej pory pozostawało przynajmniej teoretycznie poza zasięgiem. (więcej…)

W pogoni za kawą (część 3)

minkawy1

Po poprzednich odwiedzinach w różnych miejscach stało się jasne, że chcę kontynuować misję, której się podjąłem. Co to za misja, skoro robię ją przede wszystkim dla siebie? A jednak misja, bo mam wrażenie lub po prostu lubię je mieć, że to co robię jest w świecie kawowych laików (umówmy się – nadal jestem laikiem, choć może już nie zupełnym) zjawiskiem dość niecodziennym. Nie wyssałem tego z palca, a podstawą do takiego stwierdzenia stały się moje rozmowy z napotkanymi po drodze ludźmi. Już mówię w czym rzecz. (więcej…)

W pogoni za kawą (część 2)

taczka20_1

W lipcu i sierpniu tego roku byłem na kawowej fali. Dziś też jestem, ale dziś mam większy dystans do tego, widziałem już i spróbowałem tyle, że początek podróży wspominam nie tyle z euforią co z przyjemnością. Tak chyba jest lepiej, można osiągnąć inną perspektywę i wbrew pozorom przypomnieć sobie wiele detali, na które przy pierwszym kontakcie nie zwróciło się nawet uwagi lub które zostały zauważone dopiero po porównaniu z innymi, późniejszymi. (więcej…)

W pogoni za kawą (część 1)

Stragan1

Nie będę opisywał kawiarni, to znaczy będę ale nie będę ich opisywał tak jak się to zazwyczaj robi na blogach poświęconych tej tematyce. Nie odwiedzam ich po to by przekonać się co mogę zjeść i wypić za trzy dychy, nie oceniam elementów wystroju, choć te oczywiście też są ważne, nie oceniam atmosfery, bo po prawdzie rzadko jej doświadczam w inny sposób niż spędzenie czasu z kimś znajomym lub po prostu rozmawiając z baristą. Piszę to przede wszystkim dlatego, że moja podróż trwa już prawie trzy miesiące i wszystko wskazuje na to, że jeszcze potrwa, a ja chcę po prostu to wszystko pamiętać. (więcej…)

Pierwszy polski bloger tu był

Dzikow

Pojechałem tam. Prawdę mówiąc miałem po drodze, nie wybrałem się specjalnie, od dawna chciałem i żałowałem, że za pierwszym razem się nie udało. Dzików, dziś część Tarnobrzega, siedziba Tarnowskich, o której dowiedziałem się kilka lat temu z lektury „Ostatniego Mazura” – wspomnień Andrew Tarnowskiego, które przysporzyły mu rozgłosu, a tak naprawdę, gdybym miał się oprzeć na swoim przykładzie, wywołały zainteresowanie losami rodziny Tarnowskich i innych polskich znakomitych rodów. (więcej…)