Życie

Mężczyzno, puchu marny

Zastanawiałem się, czy po prostu nie pominąć opisywania tej lektury. Bo czy warto pisać o wszystkich przeczytanych książkach, szczególnie gdy i tak nie robi się tego zbyt często? Niby racja, niby nie warto, tylko tym razem stanęło jednak na tym, że postanowiłem napisać kilka słów, ponieważ w jakimś sensie poczułem się oszukany, lub nawet więcej – jakoś tak egzystencjalnie urażony. (więcej…)

Współczesny gentleman, czyli kto?

gentleman2

Do niefabularyzowanej literatury mam zazwyczaj dość jednoznaczne podejście. Przeważnie sięgam po tą związaną z szerokopojętym biznesem lub psychologią. Praktycznie zawsze są to pozycje sprawdzonych, rekomendowanych autorów. Rzadko ryzykuję, a już wzięcie do ręki książki blogera zdarzyło się mi wcześniej dosłownie 2 razy, a wiadomo, że dziś każdy szanujący się bloger po prostu musi napisać książkę. No tak, ale ta książka jest inna. (więcej…)

Wykończyłeś mnie, Jude St. Francis

st.francis

Nie pamiętam czy już kiedyś wspominałem tu historię związaną z płytą jednego z polskich zespołów rockowych. Otóż pewien redaktor ze stacji radiowej na miesiąc przed premierą zapowiadał jej całkowicie pewny, ba – nieunikniony sukces. Twierdził, że osobiście uczestniczył w doborze materiału, że konsultował wszystko z muzykami, i że skromnie uważa się prawie za współojca nadchodzącej glorii. Płyta się ukazała i … I nic, nigdy wcześniej ten zespół nie nagrał czegoś tak słabego. Ta historia nie do końca pasuje do tego o czym dziś chcę napisać, ale przynajmniej początek mi się przyda. (więcej…)

Chciałbym spędzić z tobą dzień

groundhogday01

Czasami jest tak, że robisz coś po raz drugi, trzeci czy piąty w życiu i to właśnie ten ostatni raz jest najbardziej prawdziwy, a czasami najbardziej doniosły, zależy o czego zrobienie konkretnie chodzi. W takiej chwili otwiera się w nas zupełnie nowe, inne spojrzenie na sprawy, z którymi mieliśmy już przecież do czynienia. Każdemu się to zdarza, prawda? Więc kilka dni temu oglądnąłem pewien film. (więcej…)

Wyższy poziom wszystkiego

pewex
Pomysł na ten tekst kiełkował w mojej głowie od dawna. Od początku toczyłem ze sobą wewnętrzną walkę zbierając skąd tylko się dało argumenty potwierdzające tezę, którą za chwilę oficjalnie postawię. Nie raz trafiałem też na takie, które ją całkowicie obalały, ale nimi nie będę się w tym artykule zajmował. Odważnie stwierdzam więc, że obecnie doświadczamy wyższego poziomu wszystkiego.
(więcej…)

W pogoni za kawą (część 9)

Kofeina1

Od dawna nie pisałem o kawie i o kawiarniach. Gdy się zastanawiam dlaczego, to do głowy przychodzą mi dwa powody. Po pierwsze według chronologii kolej była na napisanie kilku słów o Brismanach, a po drugie złamałem ową chronologię pisząc o STOR Cafe. Dziś przyszło mi jednak do głowy wyjście z impasu, w którym się znalazłem. Otóż postanowiłem, że póki co ominę Brismańską załogę i zgrabną parabolą wrócę do tego co robiłem na początku 2015 roku. Oto rezultat. (więcej…)

Każdy cowboy śpiewa smutne piosenki

poison1

„Every rose has its thorn” – najbardziej popularna piosenka amerykańskiej glam metalowej grupy Poison. To była moja pierwsza odpowiedź gdy Tomek Tomczyk vel Jason Hunt zapytał swoich czytelników o to czym lub kim jest „Thorn”. W drugiej kolejności pomyślałem o Toruniu, bo taką niemiecką nazwę tego miasta znajdowałem często na starych, nierzadko prawie stuletnich pocztówkach. Jako trzecią usłyszałem gdzieś w swojej głowie piosenkę „Cierń” nieśmiertelnej polskiej grupy Illusion. (więcej…)

W pogoni za kawą (część 8)

stor

Nigdy nie chciałem mieszkać w Warszawie. Nie wyobrażałem sobie siebie żyjącego w tym mieście, a przecież bywam w nim średnio raz w tygodniu. Nigdy dotąd Warszawa nie pociągała mnie czymś szczególnym, raczej przerażała, aż do dziś. Nie, nie będę mieszkał w Warszawie, a przynajmniej wszystko wskazuje na to, że szanse na to są praktycznie żadne. Ale gdybym mieszkał to mieszkałbym gdzieś na Powiślu, powiedzmy, że na Czerniakowskiej. (więcej…)

W pogoni za kawą (część 7)

filtry1
Nie mogę się uporać z ubiegłym rokiem. W tym sensie, że jeszcze nie opisałem wszystkich miejsc, w których wówczas byłem. W międzyczasie stało się tak, że niektóre kawiarnie odwiedziłem wielokrotnie, do kilku z nich chodzę w miarę regularnie, to znaczy wtedy gdy jestem w pobliżu i akurat mam na to czas. W pierwotnej wersji w tym odcinku zmieścić miały się cztery, ale w tym międzyczasie, o którym wspomniałem, w pierwszej z nich, czyli w Filtrach byłem już kilka razy.  Dlatego zaczynam od Filtrów i parafrazując to co usłyszałem od jednego z baristów z innej kawiarny: „wszystko zaczęło się w Filtrach”. Wszystko. Póki co wszystko na to wskazuje.

(więcej…)

Nieznośna lekkość bytu

franz_sabina

Długo się zastanawiałem jakie wybrać zdjęcie. Na początku było czarno-białe, przedstawiające Tomasza, Teresę i Karenina w czeskiej skodzie tuż po przyjeździe do Szwajcarii. Potem takie, gdy skąpo ubrana Sabina przeciąga się nad leżącym na podłodze lustrem. Potem jeszcze inne. Ostatecznie wybrałem Sabinę i Franza, postacie z pozoru drugoplanowe, w scenie która mówi sama za siebie. Prawda? (więcej…)