Muzyka

Dziewczyna z Australii i jej jazz

Wystarczy spojrzeć na to zdjęcie, prawda? Ono mówi wszystko. Gdybym jej nie znał to i tak w pierwszej kolejności zgadywałbym, że na co dzień śpiewa i że robi w to w niepowtarzalny, urzekający sposób. Ba, nawet zacząłbym przeglądać szufladki w głowie, próbując odpowiedzieć sobie na pytanie, czy my się skądś nie znamy? Ale na poważnie, ten tekst będzie nie tylko o pięknej kobiecie, ponieważ zdecydowanie więcej miejsca zamierzam poświęcić równie pięknej muzyce. (więcej…)

Chęć na Niechęć

niechec

Nie pamiętam już jak i gdzie wpadłem na Niechęć. Gdybym się postarał jestem w stanie dojść do tego mniej więcej kiedy to się stało, ale już nic poza tym. Dość, że gdy po raz pierwszy usłyszałem „Śmierć w miękkim futerku” poczułem jak w głowie otworzyła mi się szufladka, o której istnieniu niektórzy nawet nie wiedzą, a inni z uwagi na rzadkość zjawiska – zapominają. Szufladka z napisem „rzeczy przełomowe, genialne, absolutne perełki”. Powiem jeszcze więcej – jestem przekonany, że nie przesadzam. (więcej…)

China w mojej głowie

chinamoses

To jeden z tych przypadków, z których człowiek cieszy się, gdy się przytrafiają, albo przynajmniej nie żałuje, że do nich doszło. Tak właśnie było z Chiną Moses i ze mną. Najpierw usłyszałem jedną z jej piosenek przelotnie w radiu, następnie przesłuchałem dwie ostatnie płyty i już wiedziałem, że to jest ten głos, ten styl, ten specyficzny sceniczny temperament, który uwielbiam. Luz, swoboda, a jednocześnie pełen szacunek dla utworów z którymi się mierzy, szczególnie ważny w przypadku tych które nie należą do niej. Drugim przypadkiem był zaś zakup biletu na koncert. Okazało się, że akurat słuchałem artystki, którą za kilka miesięcy mogę również usłyszeć na żywo w Poznaniu. Zatem dlaczego nie, skoro mi się podoba? (więcej…)

Koncert Brit Floyd

britfloyd

Czasami, szczególnie wtedy, gdy oglądam w telewizji kawałek jakiegoś serialu, takiego w polskiej telewizji, serialu przez małe “s”, żartuję sobie, że za żadne skarby nie chciałbym być serialowym aktorem i dodaję dla podkreślenia absurdu tego stwierdzenia, że nie interesuje mnie też bycie pływakiem synchronicznym. Zestawiam te dwie profesje ze sobą ponieważ wydają mi się równie niedorzeczne i napawają mnie mniej więcej takim samym poziomem zażenowania. Jakkolwiek rozumiem, że jedno i drugie jest przecież sztuką lub pretenduje do jej miana. Już wyjaśniam dlaczego od tego zaczytam. (więcej…)

Dwie gitary w jednej parze dłoni

al_di_meola

Do tej pory Al Di Meola znaczył dla mnie tyle, że wiedziałem o jego istnieniu. Być może gdzieś, kiedyś słyszałem jego muzykę, ale nie zatrzymywałem się przy niej na dłużej, prawdę mówiąc w ogóle się nie zatrzymywałem. Lubię słuchać gitarzystów, choć przeważnie zwracam uwagę na tych, którzy grają w zespołach rockowych. Rzadko trafiałem na gitarę akustyczną, a już zupełnie wyjątkowo na kogoś kto osiągnął w tej dziedzinie mistrzostwo. W każdym razie, Al Di Meola nie był dla mnie ani kimś szczególnym, ani tym bardziej legendą. Coś się jednak zmieniło … (więcej…)

Za bardzo to przeżywasz

kult_unplugged

Takie zdanie usłyszałem wiele lat temu gdy podskakując w rytm „Pasażera” na jednej ze studenckich imprez w klubie Cicibór uderzyłem głową w niski strop i upadłem na kolana zwijając się z bólu. Osoba, która to powiedziała nie widziała oczywiście bezpośredniej przyczyny mojego upadku. Sądziła, że odstawiam jakiś teatr symulując przepływanie taktów muzyki przez moje ciało. Tak czy inaczej, gdy kilkanaście dni temu kończył się akustyczny koncert Kultu to wydarzenie jako pierwsze przyszło mi na myśl. (więcej…)

Cały ten jazz?

whiplash

Lubię sam ze sobą grać w pewną grę. Nawiasem mówiąc, myślę, że większość ludzi w nią gra. Polega ona na przedstawianiu sobie różnych sytuacji, wydarzeń, przeczytanych książek, przesłuchanych płyt czy obejrzanych filmów w sposób całkowicie przeciwny do tego w jaki się je rzeczywiście odebrało czy przeżyło. Gram zazwyczaj tylko w swojej głowie, nie materializuję tego co się tam dzieje i rzadko kiedy dzielę się z kimkolwiek tym co przyszło mi na myśl. Wspominam o tym teraz, bo gdy ujrzałem plakat zapowiadający film „Whiplash” pomyślałem o samospełniającej się przepowiedni, która dla takiego zawodnika jak ja jest rzuconą rękawicą … (więcej…)