Książka

Cześć Twojej pamięci „Uskoku”

Zapora i Uskok

Od jakiegoś czasu praktycznie nie oglądam telewizji. W każdym razie nie śledzę ani serwisów informacyjnych, ani publicystyki, czasami jakiś film i to raczej taki z tych mniej wymagających. Lecz pewnego wczesnowiosennego wieczoru, podczas przełączania kanałów – czynności przez mężczyzn ulubionej, zatrzymałem się na chwilę u Janka Pospieszalskiego i to akurat dokładnie wtedy gdy prowadzący, albo jeden z jego gości powiedział, że „Pamiętnik Uskoka” powinien być lekturą w klasie maturalnej. Kim u diabła był „Uskok”? (więcej…)

Moby Dick, czyli encyklopedia wielorybnictwa

whale

Literatura zwana amerykańską stanowi dla mnie nie lada wyzwanie. Z nielicznymi wyjątkami, to co powszechnie uznawane jest za jej kanon, klasykę gatunku i stanowiące jego trzon, sprawia, że doświadczam pewnego rodzaju zdziwienia, niepewności, a czasem wręcz zażenowania. Zaczynam się w takich razach zastanawiać, czy wszystko dostatecznie zrozumiałem, czy zwróciłem uwagę na wszystkie szczegóły, czy wreszcie odpowiednio się zaangażowałem i niczego nie zignorowałem. Nie inaczej było, gdy ścigałem białego lewiatana. (więcej…)

Holden, chłopakuuu …

catcher02

Tak, to niewątpliwie jedna z tych książek, które przeczytane w odpowiednim momencie życia potrafią odegrać w nim szczególną rolę, a już na pewno zostać „jedną z najlepszych książek w moim życiu” lub wymawianą zawsze z należytym patosem – tzw. „biblią”. Zanim spróbuję opowiedzieć dlaczego tak myślę, wspomnę tylko, że niestety w moim życiu nie trafiła na odpowiedni moment. (więcej…)

Zdzisek, Tomek i pani Zosia

beksinscy

Do tego dnia, w którym otworzyłem książkę „Beksińscy. Portret podwójny” Zdzisław Beksiński był dla mnie jedynie imieniem i nazwiskiem podobno dość sławnego malarza. Na pewno gdzieś kiedyś widziałem reprodukcje jego obrazów, ponieważ gdybym miał cokolwiek o nich powiedzieć to wspomniałbym w pierwszej kolejności uczucie wstrętu, którego niewątpliwie doświadczyłem, ale za chwilę dodałbym ostrożnie, że był to ten rodzaj wstrętu, któremu bliżej do wstydliwej niewiedzy niż do rzeczywistego obrzydzenia czy zdegustowania. Tak czy inaczej Zdzisław Beksiński był dla mnie tajemnicą, do której odkrywania nic mnie wcześniej nie ciągnęło. (więcej…)

Każdy cowboy śpiewa smutne piosenki

poison1

„Every rose has its thorn” – najbardziej popularna piosenka amerykańskiej glam metalowej grupy Poison. To była moja pierwsza odpowiedź gdy Tomek Tomczyk vel Jason Hunt zapytał swoich czytelników o to czym lub kim jest „Thorn”. W drugiej kolejności pomyślałem o Toruniu, bo taką niemiecką nazwę tego miasta znajdowałem często na starych, nierzadko prawie stuletnich pocztówkach. Jako trzecią usłyszałem gdzieś w swojej głowie piosenkę „Cierń” nieśmiertelnej polskiej grupy Illusion. (więcej…)

Bieguni

bieguni„Księgi Jakubowe“, które były pierwszą przeczytaną przeze mnie książką Olgi Tokarczuk zostawiły mnie w pewnym niedosycie. Od razu czułem , że nie sposób na jej podstawie wyciągnąć jakikolwiek miarodajny wniosek na temat całej twórczości, talentu czy przenikliwości autorki. Podświadomie szukałem więc kolejnej okazji do spotkania. (więcej…)

Cyber Robinson Crusoe

marsjanin1

Niby nic takiego. Przeczytaj książkę, którą wydano prawie 300 lat temu. Do miejsca jej akcji dodaj jakieś 330, może 340 lat, a potem wyobraź sobie jak to miejsce mogłoby wtedy wyglądać i dokładnie je opisz. Następnie to samo zrób z bohaterem, ale nie bądź szablonowy, zostawiając podstawowy szkielet poszukuj różnych możliwości i dodaj coś od siebie. Proste i oczywiste? Niekoniecznie. Choć wyobrażam sobie, że tak właśnie mógł powstać „Marsjanin”, powieść, która pomimo tej niekoniecznej oczywistości zrobiła spore zamieszanie na rynku. Dlaczego? (więcej…)

Jakowe Księgi Jakubowe

ksiegijakubowe1

Ta podróż zajęła mi ponad 2 miesiące. Mniej więcej w 1/4 byłem bliski jej przerwania. Coś mi nie pasowało, historia nie wciągała tak jak sobie to wyobrażałem i jednocześnie przerażała mnie perspektywa tego ile stron zostało do końca. Muszę jednak szczerze powiedzieć, że nie byłem wówczas systematyczny. Często sobie odpuszczałem i traktowałem tę książkę jak zapychacz czasu. Dopiero mniej więcej w połowie dystansu nastąpił przełom i na poważnie wziąłem się za doprowadzenie mojej podróży do końca. (więcej…)