Współczesny gentleman, czyli kto?

gentleman2

Do niefabularyzowanej literatury mam zazwyczaj dość jednoznaczne podejście. Przeważnie sięgam po tą związaną z szerokopojętym biznesem lub psychologią. Praktycznie zawsze są to pozycje sprawdzonych, rekomendowanych autorów. Rzadko ryzykuję, a już wzięcie do ręki książki blogera zdarzyło się mi wcześniej dosłownie 2 razy, a wiadomo, że dziś każdy szanujący się bloger po prostu musi napisać książkę. No tak, ale ta książka jest inna.

Nie bez powodu postawiłem ją w jednym akapicie obok literatury biznesowej. Napiszę to więc od razu, żeby nie było wątpliwości – moim zdaniem każdy szanujący się menadżer (tak ogólnie go nazwijmy) powinien mieć w swojej biblioteczce „Mężczyznę z klasą” Łukasza Kielbana. A jeżeli przed kimś jeszcze długa droga, nie tylko po szczeblach kariery, ale choćby do założenia własnej biblioteczki to z powodzeniem może to być w niej pozycja numer jeden. Warto zacząć od podstaw i od czegoś porządnego, ta książka gwarantuje te dwie okoliczności jednocześnie.

Mógłbym właściwie na tym zakończyć. Myślę sobie jednak, że w moim wieku powinienem mieć już kilka podobnych lektur za sobą i nie robić wielkiego halo wokół kolejnej. Problem w tym, że nie mam i jeżeli nie jest to pierwsza męska obyczajowa książka, jaką przeczytałem, to na pewno pierwsza, która zrobiła na mnie takie wrażenie. Pewnie, jestem już w takim wieku i mam takie doświadczenie, że znalazłem w niej w znacznej mierze potwierdzenie słuszności wyznawanych przeze wartości,  poprawności obyczajów i stylu. Tak, łechtam nieco swoje ego, myślę sobie – jesteś porządnym facetem, jesteś sobą, ale to nie wszystko. Znalazłem w niej znacznie więcej. Zrozumiałem, że moje poglądy na pewne kwestie nie są oderwane od rzeczywistości, ba są normalne, albo co więcej – stanowią swego rodzaju cnoty. No dobrze, to też jest łechtanie.

Łukasza Kielbana znam tyle o ile, czytam czasami artykuły na jego blogu Czas Gentlemanów i ogólnie rzecz biorąc wiem jak wygląda. Owszem ma ciekawe zainteresowania, potrafi zainspirować i intrygująco opowiadać o manierach, stylu i obyczajach. Nie jest jednak nikim szczególnym (bez urazy). Nie ma wizerunku egzaltowanego celebryty, noszącego w portfelu własne zdjęcie. Powiedziałbym, ze jest zwykłym chłopakiem, tworzącym wokół siebie i swoich zainteresowań atmosferę otwartości i dostępności. I najlepsze jest to, że gdybym w ogóle nie znał autora „Mężczyzny z klasą” to powiedziałbym, że książka została napisana przez młodego, dobrze wychowanego chłopaka, który wyznaje określone wartości i propaguje je w bardzo przyjemny, kulturalny sposób.

Czytając „Mężczyznę z klasą” ani razu nie poczujesz się gorszy, jeżeli wiesz co mam na myśli. Ani razu nie przyjdzie ci do głowy, że ten facet jest świetny i nie masz najmniejszych szans by choć w połowie być takim jak on. Dlatego, że Łukasz Kielban nie pisze o sobie, ani o żadnym innym idealnym gentlemanie. Ta książka to przewodnik, który został napisany w sposób całkowicie neutralny. Nie znajdziesz w nim nakazów, zakazów, czy bezceremonialnego wykazu rzeczy absolutnie koniecznych. Znajdziesz za to wiele wskazówek, dzięki którym zrozumiesz, że pewne rzeczy po prostu warto robić, a innych nie. Nawet jeżeli okaże się, że dotąd popełniałeś jakieś obyczajowe gafy to nie poczujesz zażenowania. Zamiast tego dostaniesz garść rad i sposobów pozwalających unikać ich w przyszłości.

Pierwszorzędna jest konstrukcja książki. Autor podzielił ją na trzy części: charakter, wizerunek i relacje międzyludzkie. Jak łatwo się domyślić jest to głęboko przemyślany zabieg. Jeżeli masz własną hierarchię wartości, wyznajesz określone zasady, cieszysz się szacunkiem i obdarzasz nim innych, wówczas masz szansę wykreować wizerunek, który jest spójny, przystaje do twojej osobowości i ją odzwierciedla. Idąc dalej twoje maniery, savoir-vivre i relacje z innymi są zwieńczeniem i potwierdzają wszystkie aspekty twojej osobowości, rzec – twojej marki osobistej. Zdaję sobie sprawę, że to duże uproszczenie. Nie chcę jednak wchodzić w szczegóły, po pierwsze by nie pozbawić cię przyjemności z lektury, po drugie by nieudolnie nie próbować odtworzyć tego co autor przedstawił tak misternie.

Dawno nie miałem przed sobą książki, której lektura przysporzyłaby mi tyle przyjemności. Może powiesz, że pan Kielban wmówił mi, że jestem gentlemanem, czule dotknął mojego ego, wprawiając w stan samozachwytu, a ja w to wszystko naiwnie uwierzyłem. Otóż nie, nic bardziej mylnego. Ani na moment nie przeniosłem się w ten szczególny stan uniesienia, ale też ani razu nie dostałem przysłowiowo w twarz. To było mniej więcej jak rozmowa z przyjacielem, starszym bratem, czy nie boję się tego porównania – z ojcem. Żaden z nich nie mówi ci jak żyć, a przynajmniej nie powinien. Zazwyczaj wszyscy oni dają ci dobre rady, analizują wspólnie z tobą różne możliwości, nigdy cię nie oceniają, wskazują alternatywne rozwiązania i dzielą się doświadczeniem.

Póki co nic nie wskazuje na to bym miał w przyszłości syna. Tak czy inaczej „Mężczyzną z klasą” zostanie przeze mnie z pewnością obdarowany w przyszłości niejeden młodzieniec i będę wtedy życzył mu by możliwie szybko stał się kolejnym współczesnym gentlemanem.

 

źródło obrazka: http://verilymag.com/2014/09/modern-gentleman

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s