Zjawa, czyli po co ci to było Leo

Revenant

To mogło tak wyglądać: “cześć Al, tu Leo. Ty potrafisz robić filmy, dobry jesteś. Wiesz, mam taką sprawę. Pomyślałem, że powinieneś zdobyć drugiego Oskara za reżyserię pod rząd i postanowiłem zadzwonić żeby powiedzieć, że jestem gotów pomóc.” Albo lepiej tak: “cześć Leo, tu Alejandro. Robię drugi multioskarowy film. Mega dobra rzecz. I wiesz, postanowiłem zabrać na pokład tych, którzy nie mieli dotąd tyle szczęścia co ja. Od razu pomyślałem o Tobie. Wchodzisz w to?”. Parafrazując tagi z Twittera #takbylo #potwierdzoneinfo.

Nie o tym jednak chciałem. Ale za nim przejdę do rzeczy, wspomnę tylko, że droga Leonardo Di Caprio do pierwszego Oskara jest niezwykle wyboista. Wiele się o niej mówi praktycznie co roku. Że teraz dostanie, że to jest właśnie ta rola, że dał z siebie wszystko, był wyjątkowy ale niestety miał pecha bo niespodziewanie były jakieś lepsze filmy, lepsze role i w dodatku ktoś schudł 30 kilogramów tylko po to by sprzątnąć mu statuetkę z przed nosa. Ehh Leo, współczuję ci, choć mam jednocześnie nadzieję, że jesteś całkiem zdrowym gościem, dla którego bardziej niż sama nagroda liczy się satysfakcja z dobrze wykonanej roboty. Lubię takie górnolotne teksty, wybacz. Bo gdybyś nie był, to całkowicie bym się na tobie zawiódł i doszczętnie zepsute zostałyby nasze jakże dobre relacje. Ja zawsze życzyłem ci dobrze, sam zobacz: LINK.

Skończyłeś już 40 lat. Może właśnie teraz przyszedł czas, gdy ludzie przestają widzieć w tobie chłopca? Z Piotrusia Pana przeistoczyłeś się w Piotra, albo co najmniej Piotrka i stałeś się kompletnie wiarygodny w tym co robisz. Już nie budzisz zażenowania i nie wywołujesz tych “titanikowych” uśmiechów na twarzach swoich wrogów. Tak Leo, w “Zjawie” grasz faceta, prawie zjada cię niedźwiedź, prawie umierasz, gryziesz piach, spadasz w przepaść, prawie zamarzasz, wreszcie całkowicie zmartwychwstajesz i idziesz dalej by zemścić się po męsku, na chłodno, bez mrugnięcia okiem. I muszę przyznać, że dajesz radę, ba – jesteś w tym niezły. Na szczęście nie jesteś sam, to znaczy jesteś, ale nie sam ciągniesz ten film. Jest Alejandro, który wziął na barki trudny temat i jako multioskarowiec nie musi zwracać uwagi na konwenans; jest Tom Hardy, który nie ma jeszcze 40 lat, więc w razie czego może jeszcze poczekać i jest paru innych dobrych chłopaków.

Tak czy inaczej, każdy powinien wyrobić sobie na temat “Zjawy” własne zdanie. Chociażby przez wzgląd na Leo. Zasłużył sobie.

Pierwsze skojarzenie, które przyszło mi do głowy podczas seansu to “Krwawy Południk” Cormaca McCarthy’ego – książka, która swego czasu zrobiła na mnie spore wrażenie, będąca niejako odczarowaniem mitu Dzikiego Zachodu jaki powszechnie znamy z klasycznych westernów, książek Karola Maya czy chociażby tych państwa Szklarskich. Pomyślałem wtedy, że to bardzo dobrze, że taki niewygodny temat porusza reżyser znany, któremu może być już wszystko jedno, który być może nie musi się nikomu tłumaczyć ani kłaniać. Oczywiście ten zdziczały, zdeprawowany, brutalny do granic Dziki Zachód jest tylko tłem dla głównego wątku, ale jest, istnieje i każdy chyba zauważy, że szlachetne serca nie są w nim zjawiskiem powszechnym, dominuje zaś żądza, przemoc i zimne wyrachowanie.

Niech dzisiejsi  Amerykanie wreszcie na poważnie zmierzą się ze swoją historią. Tylko niech nie płaczą z Kevinem Costnerem w “Tańczącym z wilkami”, niech zbyt poważnie nie pochylają się nad tym hołdem, który Dzikiemu Zachodowi składa Quentin Tarantino. Lepiej zrobią gdy najpierw zobaczą “Zjawę” by potem sięgnąć po “Krwawy Południk”, który do góry nogami wywróci ich stosunek nie tylko do własnej historii, ale do historii całego świata w tym kontekście.
Tylko nie mam pewności, czy taką sugestię na myśli miał pan Alejandro. Czy raczej po prostu znalazł gdzieś na półce ciekawą historię człowieka, który powstał z martwych by dokonać zemsty w czasach gdy prawdopodobnie zemsta była jedną z bardziej honorowych spraw? Oby nie tylko to.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s