Chciałbym spędzić z tobą dzień

groundhogday01

Czasami jest tak, że robisz coś po raz drugi, trzeci czy piąty w życiu i to właśnie ten ostatni raz jest najbardziej prawdziwy, a czasami najbardziej doniosły, zależy o czego zrobienie konkretnie chodzi. W takiej chwili otwiera się w nas zupełnie nowe, inne spojrzenie na sprawy, z którymi mieliśmy już przecież do czynienia. Każdemu się to zdarza, prawda? Więc kilka dni temu oglądnąłem pewien film.

“Dzień Świstaka”, bo o nim mowa, dla jednych film znany, być może nawet w jakimś stopniu kultowy, dla innych, ot po prostu amerykańska komedia z początku lat 90’, może i całkiem niezła, ale raczej niewiele poza tym. Jeżeli o mnie chodzi, dotąd zaliczałem się do tej drugiej grupy. Główny wątek pamiętałem jak przez mgłę i nie był on dla mnie niczym więcej niż pętlą czasu, która zostaje wykorzystana przez bohatera do zdobycia serca koleżanki z pracy. Pamiętałem, że na początku wszystko odbywa się w sposób dość nieporadny i cyniczny, by wreszcie jedynym wyjściem z pętli miała okazać się szczerość i prawdziwość uczucia. I to mniej więcej tyle.

Dziś, gdy przez te wszystkie lata widziałem kilka innych, równie dobrych lub nawet lepszych ról Billa Murray’a patrzę na “Dzień Świstaka” z nieco innej perspektywy. Całkiem możliwe, że wcale nie chodzi tu o kreacje Murray’a, być może to ja jestem już na pewnym poziomie dojrzałości, na początku stetryczenia czy po prostu mam więcej zwykłego życiowego doświadczenia by powiedzieć, że “Dzień Świstaka” jest piękną historią przemiany, konsekwentnego dążenia do celu, odzyskiwania wiary w siebie i najwyższe uczucia. Być może dziś ktoś mógłby wyprodukować remake tego filmu, humor i groteskę zamienić w melancholię, a wszystkie proste sprawy odpowiednio skomplikować. Tak, mogłoby powstać wokół tej historii bardzo ambitne dzieło, którego przekaz rozumieliby tylko ci najbardziej wytrawni widzowie. Przecież fabuła opowiada o najważniejszych, egzystencjalnych kwestiach. Tak, tylko kto mógłby zagrać rolę Billa Murray’a? Szukam w głowie, ale nie znajduję nikogo z równie liryczną twarzą i z równie melancholijnym spojrzeniem.

“Dzień Świstaka” jest historią przemiany, opowieścią o tym, że zmiana samego siebie jest najtrudniejszą ze zmian, z tych na które mamy wpływ i których możemy dokonać. Łatwiej jest odgrywać nieprawdziwe role, cynicznie oszukiwać i błaznować, skoczyć z dachu, prowadzić pod wpływem alkoholu, zaciągnąć kobietę do łóżka, nauczyć się gry na pianinie, niż zmienić ten rdzeń i najgłębszy pokład siebie. Niby banalne i oczywiste, prawda? Mój budzik dzwoni codziennie o 6:30, otwieram oczy i zaczynam swój dzień świstaka, pomimo tego, że każdy dzień czymś się przecież różni. Gdy spojrzysz jednak na to wszystko z perspektywy i gdy nie daj Boże swoją przyszłość widzisz w diametralnie inny sposób niż definiuje ją teraźniejszość to zdasz sobie sprawę, że być może sam jesteś Billem Murray’em, człowiekiem, który tkwi w pętli czasu, który ma ambicje, oczekiwania i marzenia, ale albo jeszcze nie zaczął ich realizować, albo kompletnie nie wie jak to zrobić, lub i to jest najgorszy wariant – zupełnie w nie nie wierzy.

Pojawił się pewien defetyzm, ale kompletnie nie o to mi chodzi. “Dzień Świstaka” to wesoła i lekka historia, opatrzona słusznym happy-endem. I taką powinna pozostać. Dlatego, gdybyś jednak miał być Billem Murray’em (przepraszam, że nie używam nazwiska granej przez niego postaci) i chciał czy musiał zmienić swoje życie, jego historia powinna cię zainspirować, pokrzepić i zmotywować.

Kłaniam ci się Bill, jesteś wielki.

 

PS. W tytule wykorzystałem wers z piosenki T.Love “Dzień”. W miarę pisania coraz mniej mi pasował i dziś zastanawiałem się czy zmienić go na inny, też z tej piosenki: “Nic nie jest pewne poza tym, że obudziłem się”. Jak widać porzuciłem jednak ten całkiem dobry pomysł. Chyba jeszcze nie jestem Billem Murray’em.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s