Rysiek, chłopak z Polski

hłasko01

Kilka miesięcy temu rynek czytelniczy obiegła sensacyjna informacja. Oto wydawnictwo Iskry publikuje cudownie odnalezioną, a właściwie dopiero co odkrytą debiutancką powieść Marka Hłaski pt. “Wilk”. To, że po prostu muszę, powinienem i chcę przeczytać ją tak szybko jak to możliwe było dla mnie czymś oczywistym.

W pierwszej chwili nie dowierzałem, a właściwie wszelkie informacje na temat “Wilka” przyjmowałem z dużą ostrożnością. Z jednej strony, rzec można – takie rzeczy się zdarzają, nie szukając daleko, przecież kryminały pewnego szwedzkiego autora ukazały się i odniosły sukces niedługo po jego śmierci. Z drugiej jednak, te kilkadziesiąt lat leżakowania gdzieś w szufladzie, szafie, sejfie czy gdzie bądź jest dość intrygujące. Postanowiłem się tym nie zajmować, a przynajmniej postarać się nie brać tego faktu aż tak bardzo pod uwagę podczas czytania. Dość, że Hłasko, gdy napisał jedną z lepszych (tak, jestem o tym przekonany) książek w swoim życiu miał dopiero 19 lat. W sumie, czy Hłasko w ogóle napisał coś o czym można powiedzieć, że dobre nie jest?

Wspominałem chyba już kiedyś, pisząc tekst Ostatni tacy przyjaciele, kim dla mnie jest Marek Hłasko i czym jest jego twórczość. Nie, nie jestem ślepym wyznawcą, nie znam jak widać zbyt dobrze jego biografii, całego dorobku literackiego, ale gdyby poprosił mnie ktoś o wymienienie kilku ulubionych autorów, to Hłasko na pewno znalazłby się wysoko w tym zestawieniu. No dobrze, do brzegu.

Rysiek Lewandowski, tytułowy marymoncki wilk, głodny i strapiony, jedyny syn furmana i jego przygniecionej życiem żony, dorasta i dojrzewa na kartach książki. Od początku, chce czegoś lepszego, czegoś czego nie potrafi jeszcze nazwać, ale czuje i wie że to coś istnieje, że można to zdobyć, osiągnąć czy dosięgnąć, choć w sumie to nigdy nie dowiaduje się w jaki sposób. Na początku to lepsze ma być tylko dla niego, dla jego rodziców, następnie dla umierającego kolegi, a wreszcie dla klasy robotniczej, której trochę przez przypadek Rysiek staje się częścią. Od małego Rysiek zmaga się z życiem, egzystuje w świecie, który nie oferuje mu żadnej szansy na osiągnięcie czegokolwiek, a jeżeli nawet to są to alternatywy z gatunku zostań złodziejem lub przyjmij robotę wysiudajki, czyli obijacza i przeganiacza młodocianych handlarzy gazetami z przed kiosków ludzi, którzy wysiudajce za to płacą. Niby żadna praca nie hańbi, ale w tym wypadku każda z dróg, którą podąża Rysiek wydaje się skazana na porażkę. Rysiek nie ma ambicji bycia wielkim człowiekiem, nie pragnie bycia kimś. Chce tylko czegoś lepszego, nawet gdyby to lepsze miałoby się w gruncie rzeczy okazać najgorszym.

Nazwałem Ryśka “chłopakiem”, gdyż ze względu na nieodległy czas od przeczytania “Buszującego w zbożu”, zestawiałem go często w jakiś sposób z Holdenem, tytułowym bohaterem tamtej powieści. Wiem, to duże nadużycie i sylwetki, których w prosty sposób porównać nie sposób, a jednak w pewnym momencie obaj mieli te swoje 17 lat i przeżycia związane z dojrzewaniem.

Akcja “Wilka” osadzona jest w dwudziestoleciu międzywojennym. Rozgrywa się w czasie, gdy narastają niepokoje społeczne, gdy wśród zwykłych robotników pojawia się i zyskuje na sile komunistyczna ideologia, a władza wyprowadza na ulice policję do powstrzymania strajku w prywatnej fabryce. Oprócz tego wokół, a przynajmniej na Marymoncie panuje powszechne bezrobocie, beznadzieja i czające się za rogiem zwykłe zmiany cywilizacyjne, eliminujące zapotrzebowanie na niektóre zawody. Wokół błoto, wszędzie błoto, poza tymi 3 miesiącami względnego lata, gdy błoto lekko przysycha, ale za to całkiem niedaleko powstaje nowe osiedle bielutkich budynków. Powstaje coś lepszego, tylko dlaczego nie na Marymoncie, dlaczego tu nic się nie zmienia? Rysiek jest jak w klatce, nie może chodzić do szkoły bo nie ma butów, z kolei gdy pożycza buty ojca to włóczy się bez celu, a gdy je dostaje, zdobywa czy kradnie to równie szybko te buty traci. Ta obuwnicza symbolika jest w “Wilku” czymś szczególnym i intrygującym. Staje się jednym z najważniejszych faktów z życia Ryśka, tak jakby była najwłaściwszym i najdonoślejszym potwierdzeniem jego biedy.

19-letni Hłasko napisał książkę dla młodzieży. Co do tego nie ma chyba wątpliwości. Jeżeli “Wilk” jest rzeczywiście powieścią debiutancką, to wydaje się, że wraz z Ryśkiem Lewandowskim narodziły się bieda, niemoc i beznadzieja jako jedne z najważniejszych cech pisarskiego stylu Marka Hłaski. Za to wszyscy możemy być wdzięczni Ryśkowi, chłopakowi z Polski.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s