Wyższy poziom wszystkiego

pewex
Pomysł na ten tekst kiełkował w mojej głowie od dawna. Od początku toczyłem ze sobą wewnętrzną walkę zbierając skąd tylko się dało argumenty potwierdzające tezę, którą za chwilę oficjalnie postawię. Nie raz trafiałem też na takie, które ją całkowicie obalały, ale nimi nie będę się w tym artykule zajmował. Odważnie stwierdzam więc, że obecnie doświadczamy wyższego poziomu wszystkiego.

Być może to całkiem zwyczajna ewolucja, być może ten mechanizm działa od zawsze i jest po prostu tym dążeniem i pędem do poprawy warunków życia? Przecież to cel sam w sobie. Kto by nie chciał żeby było mu co raz lepiej? Nasi rodzice zaspakajali swoje podstawowe potrzeby, żyli w ubogim kraju, byli niezamożnym jednolitym społeczeństwem. Stawali w kolejce po meblościankę, kolorowy telewizor, pralkę czy dywan. Bogacili się powoli albo co było chyba najczęściej – żyło im się mniej więcej tak samo przez kilkanaście lat. Zastanawiam się czy taka retrospekcja jest właściwa, ponieważ w zasadzie nie mam pomysłu jak inaczej powiązać z teraźniejszością niż poprzez naszą zamgloną pamięć o tamtych czasach. Tak czy inaczej to że pamiętamy, że gdzieś głęboko mamy tamten obraz sprawia, że mamy też większy szacunek do materialnych aspektów życia. Z tym trudno się chyba nie zgodzić. Tak, nieco uogólniam, wierzę jednak, że rozumiesz co mam na myśli.

W pewnych obszarach, w zwykłych aspektach życia historia zatoczyła koło. Czy to oznacza, że modne było już wszystko? Wszędzie gdzie tylko nie spojrzysz dostrzegasz coś, co możesz włożyć do koszyka pod tytułem „wyższy poziom”. Hipsterzy, płyty winylowe, kawa specialty, piwo rzemieślnicze, slow food, znane marki lansujące modę w stylu vintage, odpicowane mercedesy beczki którymi jeżdżą co bogatsi juppies i mógłbym tak długo jeszcze wymieniać. Dlaczego ten poziom jest wyższy, a nie po prostu inny? Przede wszystkim dlatego, że więcej kosztuje i oprócz jakiejś konkretnej rzeczy czy produktu przynosi ci jeszcze wyjątkowe przeżycie. Pewnie, że możesz polemizować z tym, czy płyta winylowa za 100 zł zapewnia ci lepsze przeżycia niż CD za 50 zł, czy odpicowanym mercedesem beczką w upalny dzień jedzie się wygodniej niż tramwajem? Wszystko zależy od Ciebie, od tego czy zechcesz spróbować i czy cię na to stać, mentalnie i finansowo.

Wyższy poziom wszystkiego ma więc wymiar konsumpcyjny. Chcemy co raz więcej, ale czy mamy na to wszystko więcej czasu? Nie. Czy mamy więcej pieniędzy? Niekoniecznie, ale o czym jestem przekonany, wydajemy je na inne rzeczy niż nasi rodzice wiele lat temu. Nie chodzę na imprezy, nie chodzę do kina, nie uprawiam drogich sportów, a jednak chcę czegoś doświadczać, czegoś całkiem normalnego, czasami do znudzenia bezpiecznego, czegoś co pozwala mi się poczuć dobrze i miło spędzić czas. Banalne prawda? Ale taki jest właśnie wyższy poziom w przypadku zwykłych ludzi. Nie zaskakuje, bo nie musi.

Spójrzmy w pierwszej kolejności na rynek kawy, na szeroko pojętą kulturę jej picia. Kilka dni temu uczestniczyłem w ciekawym wydarzeniu, podczas którego kilka dobrze znanych osób z polskiego ogródka specialty coffee mówiło między innymi o tym dlaczego ludzie przychodzą do kawiarni i jakie mają w związku z tym oczekiwania. Pewnym zaskoczeniem dla mnie była wiadomość, że goście kawiarni (nie nazywam ich po prostu konsumentami, bo to byłby zbyt duży worek) z natury rzeczy i statystycznie rzecz biorąc są i chcą być lojalni, chcą doświadczać powtarzalnej przyjemności, nawet wówczas gdy jest ona stosunkowo niewielka. Dlatego taką popularnością cieszą się sieci. Coś w tym jest i każdy z nas wie, że z w obojętnie jakim Starbucks’ie, Green Coffee Nero czy Costa Coffee praktycznie zawsze poczujemy się tak samo. Wypijemy dokładnie taką samą kawę, tak samo zaparzoną i podaną. W każdym z tych miejsc spotkamy przewidywalną obsługę, wykonującą swoje obowiązki według określonego kanonu i choć niekoniecznie może nam to szczególnie odpowiadać, to często staje się tym bezpiecznym, rozsądnym wyborem, zamiast pójścia do miejsca, którego zupełnie nie znamy. Tak, tylko że to jest historia o tych, dla których wyższy poziom znajduje się zupełnie w innym miejscu. Oni być może uprawiają drogie sporty, jeżdżą tymi sławnymi mercedesami, spełniają się gdzieś indziej. Z kolei historia o wyższym poziomie wszystkiego nie jest historią o braku lojalności, co to to nie, jest raczej historią o podróży, o poznawaniu świata i poznawaniu siebie.

Kawa specialty stanowi dziś w Polsce około 1, może 2% rynku, ale nie mam złudzeń, że wcześniej czy później osiągnie spektakularny sukces. 85% ludzi w naszym kraju przyznaje się przecież do picia kawy. Nawet jeżeli tylko niewielka część  z nich zapragnie doświadczyć czegoś nowego porządne palarnie i kawiarnie mogą być spokojne o swoją przyszłość. Nawiasem mówiąc, jestem pewien, że już są. Od kilku lat sam doświadczam wyższego poziomu kawy. Nie tylko dlatego, że co raz więcej za nią płacę. Nie tylko dlatego, że posiadam sporo urządzeń umożliwiających jej alternatywne zaparzanie. Nie, nie tylko, ale też dlatego. Wyższy poziom kawy to filiżanka naparu przygotowanego z najwyższej jakości ziaren, świeżo zmielonych, nie wypalonych zbyt ciemno ani nie przechowywanych zbyt długo. Czy przyrządzisz ją sobie sam, czy pozwolisz by zrobił to doświadczony barista – twój wybór. Tak czy inaczej, pijąc tak zaparzoną kawę doświadczasz jej wyższego poziomu. Pisałem tu kiedyś, że kawa to coś więcej niż tylko czarny płyn w filiżance. Obojętnie jak byłby wyśmienity, jeżeli nie zostanie odpowiednio „scelebrowany” pozostanie tylko wyśmienitą kawą, o której szybko zapomnisz. Może trudno będzie w to uwierzyć, ale gdy właśnie sobie o tym pomyślałem, to ja mam tak, że w jakiś tam sposób przeżywam każdą filiżankę, niezależnie od tego czy wypijam ją w świetnej kawiarni, czy przygotowuję ją samodzielnie.

Od kilku lat doświadczam też wyższego poziomu muzyki. Słucham jej inaczej niż kiedyś. Nie tylko dlatego, że zacząłem słuchać płyt winylowych. Nie tylko dlatego, że zakładam słuchawki jadąc pociągiem, rowerem czy robiąc coś rutynowego w pracy. Nie, nie tylko, ale też dlatego. Wyższym poziomem muzyki w moim przypadku jest jazz. Nie jestem uzdolniony muzycznie, nie potrafię grać na żadnym instrumencie, do pewnego momentu najbardziej podobały mi się utwory, które miały szablonową konstrukcję:  zwrotka, refren, zwrotka. Gdy dorastałem zacząłem akceptować innym schemat: początek, rozwinięcie, zakończenie, nie rezygnując oczywiście z tego pierwszego. Gdy byłem już dorosłym człowiekiem odkryłem jazz. Na początku nie rozumiałem go w ogóle, być może dziś nadal niewiele z niego rozumiem, ale gdyby ktoś zapytał mnie o najwyższy poziom muzyki albo o gatunek czy styl muzyczny, do którego mam największy podziw i szacunek, to jazz wymieniłbym na pierwszym miejscu, bez żadnych wątpliwości. Gdyby ten ktoś chciał podrążyć temat to dodałbym też, że największą możliwą przyjemnością jest winylowa płyta z klasycznym jazzem, słuchana wieczorem w towarzystwie espresso, kieliszka whisky lub czerwonego wina.

Być może to wszystko to całkiem zwyczajna ewolucja? Specjalnie się powtarzam, bo jeżeli nie ona, to może po prostu upływ czasu i całkiem normalne odkrywanie w życiu całkiem nowych obszarów? Kto wie. Tak czy inaczej ja mam wrażenie, że gdziekolwiek nie spojrzę tam widzę te zamyślone hipsterskie twarze popijające napar z aeropressu, dripa czy chemexu, przyczajone na skwerach komisy z winylami, półki wyspecjalizowanych sklepików uginające się od rzemieślniczych piw, wegańskie ciasta w modnych, niszowych kawiarniach, odpicowane mercedesy beczki, stylowe miejskie rowery, wszystkie te atrybuty i artefakty wyższego poziomu…

Albo być może mamy więcej pieniędzy? Hmm…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s