Rosja to stan umysłu

zabijemy

Wyświechtane jest to zdanie. Stale pojawia się w internetowych memach, albo staje się podstawowym komentarzem do treści zamieszczanych na przykład na YouTube. A jednak w jakiś sposób pasuje mi do tego by użyć go w odniesieniu do książki Anny Wojtachy, ale niekoniecznie w takim kontekście jak zazwyczaj.

Zupełny przypadek, że trafiłem na tą książkę. Zresztą najczęściej tak się właśnie zdarza. Wracałem autem z wieczornych zakupów, gdy jakaś rzutka, wyszczekana panienka (w bardzo pozytywnym znaczeniu) opowiadała w radiu o swojej burzliwej relacji z rosyjskim snajperem. Czekałem przez chwilę w garażu, aż dokończy i aż wyjaśni się dlaczego właściwie o tym opowiada, bo opowiadała bardzo ciekawie. Zanotowałem w pamięci tytuł jej książki i poszedłem do domu. Kilka tygodni później w przypływie różnych rozbieganych myśli pod tytułem “co by tu przeczytać” kliknąłem gdzie trzeba i książka trafiła na moje ulubione urządzenie.

“Zabijemy albo pokochamy” to zbiór opowiadań, relacji z podróży autorki do Rosji, kraju do którego pała szczególną miłością i szczególnym sentymentem, choć to zdecydowanie najbardziej banalne słowo by opisać ten związek. Do książki został dodany podtytuł “Opowieści z Rosji”, ale niech nie zwiedzie cię to, że Rosja jest jej główną bohaterką. To książka przede wszystkim o ludziach, o spotkaniach z nimi, o poznawaniu ich historii, ale Rosja jest jej jedynym tłem. Myślę, że dla większości pierwszymi skojarzeniami na myśl o Rosji  są przestrzeń, wielkość tego kraju, jego zróżnicowanie i tajemniczość. Wojtacha udowadnia jednak, że nie taki diabeł straszny, albo może lepiej że straszny, ale da się go oswoić, ponieważ gdziekolwiek byś nie był to na zwykłych ludziach możesz polegać. Zawieźć może cię system, władza czy klimat, ale przeciętny Rosjanin jest człowiekiem otwartym, w miarę wrażliwym, a już ponad wszystko honorowym i jeżeli masz kłopoty to możesz liczyć na jego pomoc. Uwierzyłem w to, naprawdę. Nigdy nie byłem w Rosji, nie znam żadnego Rosjanina, ale nabrałem przekonania, że tak właśnie jest i że gdybym tam pojechał to nic złego by mnie nie spotkało, co najwyżej wypiłbym morze wódki, ale wróciłbym cały.

Jeszcze jedno. Uwierzyłem, że w Rosji jest pięknie, pomimo tego, że u Wojtachy nie ma przesadnie rozbudowanych opisów krajobrazu. A jednak posiłkując się zdjęciami co ważniejszych miejsc znalezionymi w sieci stwierdzam banalnie, że Rosja to kraj, który potrafi zachwycić. Chciałbym zobaczyć jezioro Bajkał, wyspę Olchon, kawałek Tajgi, oczywiście Moskwę, ale chciałbym też zobaczyć zwykłe rosyjskie miasteczko gdzieś na przedsionku Syberii. I wyobrażam to sobie dokładnie tak jak opisuje to Anna Wojtacha. Plecak, kolej transsyberyjska, trochę pieniędzy, jakiś ogólny plan z początkiem, końcem i ostrożną fantazją pomiędzy. No tak, nic nie wskazuje na to bym kiedykolwiek tam pojechał.

Gdy czytałem te opowiadania to przez chwilę pomyślałem o rosyjskich opowieściach Andrzeja Stasiuka i uznałem, że tych dwóch prób przedstawienia wyprawy w nieznane nie sposób porównać. Podczas lektury opowiadań Anny Wojtachy śmiałem się co najmniej kilka razy, u Stasiuka ani razu. U Wojtachy poznawałem ludzi i ich historie, chodziłem z nimi po mieście, spałem z nimi w namiotach, za to u Stasiuka przeżywałem ten sam potok myśli co autor, kontemplowałem ciszę stepu, pochylałem się nad określoną sytuacją geopolityczną, wspominałem wydarzenia historyczne. Nie, tego nie da się porównać. Tak czy inaczej, jeżeli ktoś chce odbyć podróż do Rosji, taką podróż która nie jest zbagatelizowana do roli zwykłego przewodnika, ani nie jest nadmiernie przeintelektualizowana (nie, to nie zarzut do Stasiuka) to powinien przeczytać książkę “Zabijemy albo pokochamy”, dobrze się przy tym bawić, popijając od czasu do czasu szklaneczkę wódki. O tak!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s