W pogoni za kawą (część 9)

Kofeina1

Od dawna nie pisałem o kawie i o kawiarniach. Gdy się zastanawiam dlaczego, to do głowy przychodzą mi dwa powody. Po pierwsze według chronologii kolej była na napisanie kilku słów o Brismanach, a po drugie złamałem ową chronologię pisząc o STOR Cafe. Dziś przyszło mi jednak do głowy wyjście z impasu, w którym się znalazłem. Otóż postanowiłem, że póki co ominę Brismańską załogę i zgrabną parabolą wrócę do tego co robiłem na początku 2015 roku. Oto rezultat.

Zima była lekka. Mam na myśli to, że nie było śniegu i temperatury były całkiem znośne. Plan był taki by wyjechać w miarę wcześnie z Wrocławia, dotrzeć na kawę i obiad do Opola, potem do Gliwic, spędzić tam noc, zjeść śniadanie (wiadomo gdzie) i ostatecznie udać się do Krakowa. W znakomitej większości udało się go zrealizować. Prawdę mówiąc o podróży do Opola myślałem już znacznie wcześniej. Nie składało się jakoś, ale ja od razu czułem, że to może być szczególne miejsce i swego rodzaju punkt odniesienia skoro właściciel tamtejszej kawiarni wstępuje w rolę mentora kawowego biznesu podczas festiwalu kawy w Łodzi, na którym byłem kilka miesięcy wcześniej, a główny barista jest uznanym, medialnym i szeroko znanym kawowym guru.

Kofeina 2.0 i Kofeina Art Cafe, 01.2015

Opole jest średniej wielkości miastem z około 120 tysiącami mieszkańców. Ważną kwestią jest to, że znajdują się w nim dwie państwowe wyższe uczelnie (politechnika i uniwersytet), o kilku prywatnych nie wspominając. Bez wchodzenia w analizy demograficzne czy socjologiczne wyobrażam sobie, że w mieście jest całkiem sporo młodych ludzi i mają oni niebagatelny wpływ na takie dziedziny jak rozrywka czy kultura. Tak, kultura. W Opolu oprócz oczywistego amfiteatru jest filharmonia i teatr dramatyczny.

Obok Teatru Dramatycznego, właściwie w tym samym budynku tylko gdzieś na bocznej ścianie widnieje szyld “Kofeina 2.0”. Tam poszedłem w pierwszej kolejności, ponieważ bez zjedzenia czegoś konkretnego nie byłbym w stanie czerpać przyjemności z rozmów, które mnie czekały.

Kofeina3

Kofeina 2.0 jest kawiarnią 2.0, restauracją 2.0 i pubem 2.0 w jednym. Takie wrażenie miałem wówczas i mam je dziś gdy zestawiam to co widziałem i czego doświadczyłem w Opolu z tym co spotkało mnie wcześniej lub później w innych miejscach. “2.0” oznacza, że trudno jednoznacznie zaklasyfikować to miejsce, ale to że tak jest wcale mu nie szkodzi. Artur P. powiedział mi, że jego strategią jest to by Kofeina 2.0 była bardziej restauracją niż kawiarnią, ale ambicją tego miejsca jest doskonała kawa, espresso i speciality, choć życie zazwyczaj wygląda tak, że najwięcej serwują mlecznych, słodkich kaw. Ale tacy są klienci, taki rynek i nie ma się czego wstydzić. Tak jest na froncie, są ambicje i wielkie możliwości, ale prawdziwy skarb jest tam gdzie wstęp mają nieliczni – własne laboratorium na zapleczu, w którym Artur P. i Krzysztof B. organizują sporo warsztatów. Wiem o nich z social mediów i po cichu marzę by kiedyś wziąć w jakimś udział.

Kofeina4

Chętnie wypiłbym wtedy piwo, w Kofeinie 2.0 mają mnóstwo piw z rzemieślniczych browarów, niestety podróżowanie autem ma swoje ograniczenia. Mają też mocniejsze alkohole i w tym obszarze również celują raczej w segment premium. Zresztą wymieniłem z Arturem P. kilka poglądów na temat single malt’ów i koniaków, do tego stopnia, że zacząłem powoli wewnętrznie kombinować jak to zrobić żeby noc spędzić jednak w Opolu. Tymczasem zjadłem sycącego burgera, wypiłem  przelew z Coffee Proficiency, pożegnałem z Arturem i zbierałem się do wyjścia, żeby zdążyć do tzw. “jedynki”.

Kofeina2

To całkiem niedaleko. Nie będzie więcej niż 400 m. W sam raz jako krótki spacer po obiedzie. Kofeina Art Cafe przy Kościuszki to piwniczka zlokalizowana niedaleko renomonowanego opolskiego liceum, jak się później dowiedziałem. Ma to oczywiście wpływ na profil jej klientów, szczególnie w pierwszej części dnia. Gdy przyszedłem była już na szczęście część druga. Usiadłem więc przy barze i ani razu nie spojrzałem na zegarek. Dwie godziny, które tam spędziłem minęły jak 15 minut. Krzysiek B. opowiedział mi sporo na temat espresso. To zresztą chyba jego największy konik. O każdym z parametrów mógłby pewnie opowiadać godzinami i jestem przekonany, że ani przez chwilę nie byłoby nudno. Dziś, gdyby ktoś zapytał gdzie piłem najlepsze lub prawie najlepsze espresso w życiu (zachowawczo na wszelki wypadek) to opolską Kofeinę wymieniłbym na pierwszym albo na drugim miejscu. Nie tylko z powodu samej kawy. Doskonałe espresso dla mnie to w 90% kawa, ale w tych 10% wszystko to co kawie towarzyszy, czyli  miejsce, towarzystwo, sposób podania, mój nastrój i generalnie cała ta historia wokół. W kofeinie to 90% jest na absolutnie najwyższym poziomie, a pozostałe 10% tego wieczoru było wyjątkowe. Jest jeszcze coś i nie mam teraz pewności czy wcześniej przy okazji jakiegoś wpisu o tym wspominałem. Jest pewna tradycja w kawowym świecie, albo lepiej powiedzieć pewna zawodowa uprzejmość. W sumie wygląda ona dokładnie tak jak w większości lokali gastronomicznych. Gdy wszystko się dobrze układa, gdy nadajecie z baristą na tych samych falach, z jakiegoś innego powodu jesteś dla baristy interesującym, wartościowym kompanem lub tylko być może kolegą po fachu, to zostaniesz poczęstowany esperesso. Nikt nie będzie chciał od ciebie za nie pieniędzy i co więcej zanim ci je poda, sam spróbuje i oceni czy warto. Dokładnie tak zrobił Krzysiek B. Nie był pierwszym baristą, który poczęstował mnie kawą, ale tym że to zrobił potwierdził swoją klasę. Co ja gadam, w jego przypadku niczego nie trzeba potwierdzać.

Kofeina6

Dziś w Kofeinie mają najnowszy ekspres Nuova Simonelli, ale trzeba też wiedzieć, że ten który wówczas obsługiwał Krzysztof nie był wcale żadnym zabytkiem. Co to to nie. W jednej i drugiej Kofeinie sprzęt, albo mówiąc językiem finansowym – środki trwałe służące do podstawowej działalności, czyli do przygotowywania kawy to najwyższy poziom. Myślę, że wielu właścicieli lokali czy po prostu baristów może wpaść tu w niezłe kompleksy. To naprawdę robi wrażenie i takich jak ja nie kłują w oczy jakieś słabsze kwestie, bo takie przecież też są. Tanie meble, półki uginające się od słodkich syropów, keepcup’ów czy innych gadżetów, a jednak w ogólnym rozrachunku to tylko detale. Dziś zresztą w Kofeinie jest już trochę inaczej, w wakacje był remont, ale to czy przyniósł jakieś przełomowe zmiany stylu będę mógł ocenić dopiero następnym razem.

Kofeina7

Gdy tak pokonywaliśmy wspólnie z Krzyśkiem B. temat za tematem, przyszła kolej na chemex. Właściwie to dzięki niemu to urządzenie wróciło u mnie do łask. Oprócz wielu opinii i historii związanych z tym urządzeniem, pokazał mi jak składać filtry w taki sposób, by kawa nie blokowała przepływu przy zaparzaniu większej liczby filiżanek. Mniej więcej od tamtego czasu gdy tylko jestem na miejscu jako drugą kawę w pracy piję tą z chemexu. Na pierwszym miejscu jest niezawodnie nieśmiertelny i wyjątkowy aeropress.

Kofeina5

Kilka minut przed moim wyjściem przyszedł Artur. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i postanowiłem jednak pojechać do Gliwic. W głowie miałem już wtedy wrażenie, które właściwie towarzyszy mi do dziś, że model biznesowy (przepraszam za branżowy slang) opolskiej Kofeiny jest strzałem w dziesiątkę, że doskonale wpisuje się w ten aktualny dziś nurt, który ma dawać ludziom trochę wyższy poziomi wszystkiego co do tej pory znają. Nurt w którym bycie modnym, czy bycie trendy wcale nie oznacza bycia celebrytą czy hipsterem, choć tu ktoś mógłby pewnie ze mną polemizować. Dość że Kofeina mi zaimponowała, sprawiła, że po raz pierwszy spojrzałem na kawiarnię tak na poważnie jak na biznes.

Dzięki temu wszystkiemu nie zmartwiłem się wcale gdy następnego dnia rano okazało się, że nie mogę zjeść śniadania w Kafo ponieważ Gliwice są przytłoczone jakimś wielkim drogowym remontem, a po dojechaniu do Krakowa Michał P. w Coffee Cargo oznajmił, że ma tylko kawałek sernika z poprzedniego dnia ponieważ nie było jeszcze śniadaniowej dostawy. Kawę za to miał świetną i to wystarczyło. Wracając popołudniu do Poznania miałem poważny moment zawahania czy ponownie nie zjechać z autostrady do Opola. Spojrzałem tylko nostalgicznie w prawo i obiecałem sobie, że na pewno jeszcze kiedyś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s