Jakowe Księgi Jakubowe

ksiegijakubowe1

Ta podróż zajęła mi ponad 2 miesiące. Mniej więcej w 1/4 byłem bliski jej przerwania. Coś mi nie pasowało, historia nie wciągała tak jak sobie to wyobrażałem i jednocześnie przerażała mnie perspektywa tego ile stron zostało do końca. Muszę jednak szczerze powiedzieć, że nie byłem wówczas systematyczny. Często sobie odpuszczałem i traktowałem tę książkę jak zapychacz czasu. Dopiero mniej więcej w połowie dystansu nastąpił przełom i na poważnie wziąłem się za doprowadzenie mojej podróży do końca.

O Jakubie Franku chyba nie za wiele jest w podręcznikach historii. Przynajmniej w tych, z których ja się uczyłem. Pamiętałem to nazwisko, pamiętałem nawet ogólnie z czym je powiązać, ale nigdy nie poznałem żadnego dodatkowego szczegółu z jego życia czy działalności. W mojej głowie przylgnęło do niego słowo „sekta” i to w takim raczej pejoratywnym wydaniu. Tak było w zasadzie do dziś, bo o ile konotacja ze słowem „sekta” nadal pozostała to nie ma już ona takiego pustego, negatywnego wydźwięku.

Wyobrażam sobie, że powieść Olgi Tokarczuk nie jest książką historyczną. Jest opowieścią, która przedstawia pewne wydarzenia w sposób, który wybrała autorka i który być może nie zawsze pokrywa się z rzeczywistym ich biegiem lub ogólnie przyjętą interpretacją. Wyobrażam sobie, że tak jest, ale prawdę mówiąc, gdy czyta się „Księgi Jakubowe” to trudno w to uwierzyć. Konstrukcja powieści, jej język, sposób prowadzenia narracji, opisywania wydarzeń, wszystko to brzmi tak jakby czas zatrzymał się wiele lat temu. Może nie 250, czyli mniej więcej w czasie gdy działa się ta historia, ale na pewno dość dawno w stosunku do dnia dzisiejszego. Taka konstrukcja być może nie ułatwia czytania, nie buduje napięcia przez co jej atrakcyjność dla miłośników dynamicznych lub jakichkolwiek zwrotów akcji jest po prostu niska, ale na pewno bardzo uwiarygadnia przekaz jaki ze sobą niesie. Gdy dodamy do tego prawie całkowity brak rozbudowanych „opisów przyrody” – znamy to przecież z naszych wielkich powieści, analiz psychologicznych poszczególnych bohaterów, czy wreszcie opinii ze strony narratora, okaże się że mamy wrażenie jakbyśmy czytali kronikę życia i działalności Jakuba Franka napisaną przez kogoś, kto mu towarzyszył, kto widział i przeżył razem z nim to wszystko.

Gdzieś znalazłem informację, że Jakub Frank jest w pewnym sensie wstydliwą historią zarówno dla żydów i dla chrześcijan. Obie religie wolałyby o nim zapomnieć, a przynajmniej nie wspominać o nim przesadnie często. W sumie trudno się z tym nie zgodzić. Podważył przecież wiele żydowskich doktryn i świętych pism, a jednocześnie stał się bardziej żarliwym katolikiem niż notable ówczesnego Kościoła. Już wówczas nie wszystkim się to podobało, więc tym bardziej z ich perspektywy nie warto Jakuba wspominać. Gdy dodamy do tego, że Frank często poruszał się na skraju norm obyczajowych, to mamy pełne tło. Chyba nie był skandalistą, wzbudzał raczej ciekawość i zainteresowanie, miał natomiast nieszablonowy sposób bycia nawet jak na tamte niezbyt zdrowe obyczajowo czasy. Nie był brutalny, nie był przestępcą, nie krzywdził i nie ranił ludzi, a jeżeli to robił to zawsze w zgodzie z prawem. Taki jego obraz wyłania się z opowieści Tokarczuk. Dlatego gdy wspominam o skraju norm obyczajowych to określiłbym go mianem ideologicznego dewianta. Nie dlatego, że głosił skrajne ideologie, a raczej dlatego, że jego obyczajowość wpisała się całkiem gładko w ideologię, z którą przyszedł do ludzi. Wyobrażam sobie, że dziś szczególnie młodzi ludzie mogliby określić go mianem największego luzaka, gościa który ma za nic system i głupie ograniczenia, kolesia który robi to na co ma ochotę i który potrafi pociągnąć za sobą tłum. To w dużym uproszczeniu, bo z książki Olgi Tokarczuk dowiemy się, że Jakub sypiał zarówno z młodymi chłopcami, dziewczętami, kobietami, żonami i córkami swoich wspówyznawców. Zresztą oni również sypiali, czy lepiej „mieli zbliżenia” z żonami innych. To było całkiem normalne w jakubowej drużynie. Dodatkowo wielokrotnie pojawia się na przykład motyw ssania mleka z kobiecej piersi jako lek i antidotum na różne przypadłości. Jakub nie odmówił sobie tej przyjemności nawet na łożu śmierci. Na tym się zatrzymam, jeżeli chcesz więcej, musisz przeczytać książkę.

Nie, nie tylko na obyczajowość zwróciłem uwagę. Tak naprawdę podziwiam (dość poważne słowo, na razie je zostawię) Jakuba Franka za to co zrobił, za cechy jakie posiadał, za to jak potrafił zdobyć sobie ludzi, jak przez ponad 40 lat prowadził ich za sobą „przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie”. Tak, to przede wszystkim czuć w tej opowieści, nieustającą podróż i majestat przywódcy. Myślę, że nie jeden lider biznesu mógłby się dziś zastanawiać nad tym jakie szczególne cechy i umiejętności posiadał Jakub Lejbowicz Frank z Korolówki i jak wykształcić je w sobie by móc osiągać niebotyczne cele, by tworzyć zespoły, które pomogą mi je zrealizować. No może zbyt daleko wybiegłem, bo Jakub nie zawsze był dobrym menedżerem, popełniał przecież błędy i popadał w finansowe tarapaty.

Ogromne wrażenie robi również to, że grupa prostych ludzi z jakiegoś małego miasteczka – Rohatyna potrafiła dotrzeć do takich miejsc, o których niejednemu się nawet nie śniło. Trudno powiedzieć, czy Jakub Frank wiele osiągnął. Wówczas może tak, natomiast chyba niewiele po sobie zostawił. Oprócz niebotycznych długów, została grupka ludzi bez jednoznacznego lidera, która wcześniej czy później po prostu musiała zniknąć w odmętach cywilizacji. Swoją drogą ciekaw jestem czy są obecnie jacyś potomkowie jakubowych neofitów, którzy publicznie się do tego przyznają.

Mówiąc ogólnie, choć od początku miałem do tego dystans to w sumie „Księgi Jakubowe” zrobiły na mnie wrażenie. Nie jest to książka, którą poleciłbym każdemu w ciemno, gdybym miał jednak powiedzieć jedno zdanie na jej temat to brzmiałoby ono mniej więcej tak. Jeżeli chcesz wyruszyć w mentalną i obyczajową podróż, podszytą tłem przedrozbiorowej Polski, wypełnioną relacjami świadków tamtych wydarzeń i jeżeli nie masz akurat nic lepszego do roboty to „Księgi Jakubowe” czekają właśnie na ciebie. Przyjrzyj się też temu przystojniakowi, do którego kobiety lgnęły jak pszczoły do miodu …

jakubfrank

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s