A przecież kiedyś była piękna

bobsadag

Od kilku tygodni się za to zabieram. Chcę napisać kilka słów o filmie „Miasto 44”. Zacznę jednak od pewnej retrospekcji, opowiem dwie w sumie krótkie i nieskomplikowane historie. W rezultacie może się więc okazać, że bezpośrednio w odniesieniu do filmu napiszę raptem kilka ostatnich zdań. Nie licząc tego, w którym za chwilę wspomnę, że „Miasto 44” warto zobaczyć i postarać się przeżyć ten film po swojemu. Niezależnie od tego jakie wzbudzi w nas emocje z punktu widzenia historii, którą opowiada i sposobu w jaki to robi.

Historia numer jeden dotyczy tytułu jaki wybrałem dla tego wpisu. To wers z piosenki zespołu T.Love pod tytułem „Pani z dołu”. Pamiętam, gdy w roku 1992 ukazała się płyta „King”. Od razu było czuć, że to świeży powiew i było widać, że to coś innego, bardziej profesjonalnego niż większość pojawiających się wówczas wydawnictw muzycznych. W tamtych czasach kupowało się kasety, o płytach CD w takim mieście jak Elulu chyba jeszcze nikt nie słyszał. Tak czy inaczej, słuchając „Kinga” zwróciłem uwagę na kilka nieoczywistych piosenek. Wśród nich była „Pani z dołu”. Byłem wtedy nastolatkiem, nie miałem żadnych poważniejszych życiowych doświadczeń, ale w tamtym czasie jeszcze całkiem powszechnie miało się wokół siebie takie „panie z dołu”, które to doświadczenie miały. Jedną z nich była moja babcia, która opowiadała mi o wojnie historie, które oprócz tego, że mroziły krew w żyłach, były opowieściami z życia młodej dziewczyny, której na pewnym jego etapie przytrafiła się taka okoliczność jak wojna. Jakaś tam wojna, w sumie nie ważne jaka, ważne że z Niemcami i z Sowietami. Bez skali makro, bez polityki na najwyższym poziomie, bez intryg i zdrad, albo akurat o nich nie wspominała. Babcia nie brała udziału w Powstaniu Warszawskim, w sumie to nawet nie wiem czy i co o nim wiedziała. Sam dowiedziałem się dość późno, nie miał kto mnie uświadomić i do dziś jestem zdania, że takie wieloletnie zaniedbanie tego tematu jest skandaliczne.

No dobrze, druga historia. Nie pamiętam dokładnie, ale myślę, że mógł to być rok 2005. Oglądałem relację chyba z obchodów pierwszej rocznicy otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego. Po przemówieniu Prezydenta i innych oficjeli krótki koncert na zakończenie zagrało Lao Che. Płyta „Powstanie Warszawskie” robiła chyba już wówczas powoli niezłe zamieszanie na polskiej scenie muzycznej. Pierwsze wrażenie jakie wówczas odniosłem było takie, że granie tych utworów dla ludzi w zaawansowanym wieku jest delikatnie mówiąc pozbawione sensu. Wtedy zobaczyłem jednak, że wszyscy oni siedzą wbici w krzesła, podnoszą wysoko głowy i wielu z nich po prostu płacze. Dotarło do mnie to co usłyszałem kilka minut potem w wypowiedzi jednego z weteranów, który zapytany o to jak ocenia wydarzenie i koncert odpowiedział, że sama muzyka mu się zupełnie nie podobała, ale przekaz jaki niosła był czymś niesamowitym. Dodał też i to było najważniejsze, że on wtedy, gdy był młody też słuchał muzyki, za którą nie przepadali jego rodzice i dziadkowie. Dlatego dziś rozumie, że najważniejsze jest to, że ten rodzaj muzyki podoba się młodym ludziom bo Muzeum jest przede wszystkim dla następnych pokoleń.

Sądzę, że Powstanie Warszawskie jest jednym z najtrudniejszych tematów w polskiej historii. Sam na pewno wiem zbyt mało na jego temat, by głosić swoje poglądy. Uważam jednak, że bez względu na ocenę tego wydarzenia, czy było słuszne czy nie, to Powstanie się już stało, wydarzyło i wszystko co możemy zrobić to albo zamieść je pod dywan, tak jak robiono to przez ponad 50 lat, albo wykorzystać jego patriotyczną wartość. Lubię inicjatywy, które realizują ten drugi wariant w sposób umacniający w ludziach poczucie bycia członkiem dumnego i walecznego narodu.

Najbardziej lubię myśleć o Powstaniu Warszawskim przez pryzmat wspomnianych powyżej historii. Wolę widzieć ich wszystkich młodych, pełnych wiary, którzy w słońcu zaczynają coś co od początku ma znamiona doniosłości i co po prostu musi się dobrze skończyć. Oczywiście, że nie zapominam o tym jak było i jak się to wszystko potoczyło. Pamiętam „Kanał” Wajdy – film, który mną wstrząsnął i wpędził w depresję. Pamiętam dziesiątki pisanych relacji z Powstania, które opowiadają o okrucieństwie Niemców, Ukraińców i bezczynności Sowietów. Wszystko to pamiętam, ale od ciemnych chmur po prostu wolę słońce.

„Miasto 44” sprawiło, że poczułem się jak nastolatek. Podczas seansu byłem młodym, ładnym chłopakiem, który stanął w obliczu doniosłego wydarzenia. Wszyscy moi znajomi się w to zaangażowali, wszyscy poszli na spotkanie niebezpieczeństwa, w które nikt na poważnie nie wierzył. Wszyscy mili, ładni chłopcy i wszystkie piękne dziewczyny. Wszyscy więc ja też. Tak musiało to wyglądać. Potem wszyscy coraz rzadziej się uśmiechaliśmy, było coraz trudniej, coraz niebezpieczniej, wreszcie wszystko stało się beznadziejne. Wszystko oprócz miłości. Wątek miłosny moim zdaniem ratuje ten film dla młodych ludzi, choć częściej słyszy się głosy, że właśnie ten wątek wprowadził do „Miasta 44” niepotrzebny banał. Według mnie jednak ten banał ma bardzo duże znaczenie w tym ogromnym morzu beznadziei. Wspomniałem już, że od ciemnych chmur wolę słońce.

Moim zdaniem reżyserowi udało się osiągnąć zamierzony efekt. „Miasto 44” może nie jest dziełem wybitnym, nie potrafię tego ocenić, jest jednak w moim odczuciu filmem, który powinien zobaczyć każdy młody człowiek. Tak samo jak każdy młody człowiek powinien usłyszeć płytę Lao Che „Powstanie Warszawskie” i piosenkę T.Love o pewnej „Pani z dołu”. W tym kontekście rozczarowało mnie trochę to co znalazłem w mediach społecznościowych pod hashtagiem #miasto44. Ale może to jest pewien przywilej młodej młodości by do poważnych, wartościowych spraw odnosić się na przesadnym luzie i z lekceważeniem, i muszę przyznać, że w sporej liczbie zaobserwowanych przypadków to dość delikatne określenia.

Tak czy inaczej tli się we mnie wiara w to, że zdecydowana większość z nas, młodych, miłych, ładnych i uśmiechniętych, w obliczu nadciągających fal morza beznadziei „zachowałaby się jak trzeba”.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s