W pogoni za kawą (część 8)

stor

Nigdy nie chciałem mieszkać w Warszawie. Nie wyobrażałem sobie siebie żyjącego w tym mieście, a przecież bywam w nim średnio raz w tygodniu. Nigdy dotąd Warszawa nie pociągała mnie czymś szczególnym, raczej przerażała, aż do dziś. Nie, nie będę mieszkał w Warszawie, a przynajmniej wszystko wskazuje na to, że szanse na to są praktycznie żadne. Ale gdybym mieszkał to mieszkałbym gdzieś na Powiślu, powiedzmy, że na Czerniakowskiej.

Dlaczego tam? Dlatego, że w taki dzień jak dziś, późnym popołudniem mógłbym malowniczymi parkami przejść pokonując około 1,5 km  gdzieś w okolice ulicy Tamka. Pod numerem 38 kupiłbym kilka winyli, albo tylko sprawdził co nowego, co słychać i poczuł ten magiczny zapach stęchłego starego kartonu. Potem udałbym się kładką na drugą stronę ulicy pod numer 33. Od października ubiegłego roku jest tam STOR Cafe, młode ale bardzo klimatyczne miejsce na kawowej mapie Warszawy.

STOR Cafe, 05.29

Dzień dobry, co oznacza słowo stor? Od tego zacząłem. Młody, początkowo trochę nieśmiały chłopak odpowiedział, że nazwa kawiarni miała się kojarzyć z amerykańskim store, ale dodał od razu, że w językach skandynawskich (sprawdziłem, że w szwedzkim i norweskim) oznacza po prostu – duży. No dobrze, w sumie nie ważne która z wersji jest prawdziwa bo tak czy inaczej z niczym mi się nie kojarzy. Ale jestem przekonany, że STOR stanie się brandem, właściwie już jest i powoli przenika do szerszej świadomości. Dość, że ja jakoś trafiłem na tą kawiarnię. Spodobał mi się jej wizerunek w mediach społecznościowych.

stor01

Właściciele kawiarni – podobno grafik i dziennikarz radiowy, nie pracują w niej na co dzień, o ile dobrze zrozumiałem. Nie poznałem ich więc nie wiem skąd dokładnie pomysł na miejsce właśnie w takim stylu. Być może tak jak ja, odwiedzali różne kawiarnie speciality, pili kawę zaparzaną alternatywnie i to ich zainspirowało. Ciekawi mnie to, bo STOR jawi mi się jako miejsce nieskoligacone z tak zwanym maintreamem. Bariści słyszeli dotąd Damiana D. jedynie przez telefon i czekają niecierpliwie na szkolenia, które ma im zrobić. Może po tym STOR straci “dziewictwo”, a może już stracił. To nic złego. Wręcz przeciwnie.

stor04

Prawdę mówiąc kupiło mnie to miejsce. Podobają mi się duże witryny, podoba mi się układ niewielkiej w sumie sali. Podobają mi się meble, krótko mówiąc prawie wszystko mi się podoba. Przy wejściu jest ściana, na której wyeksponowano to co można kupić poza standardową ofertą związaną z kawą, ciastami, kanapkami i innymi napojami. Są urządzenia takie jak chemex, aeropress, dripy, wagi ale są też jakieś czasopisma, albumy i co najciekawsze i zaryzykowałbym stwierdzenie, że najpiękniejsze – filiżanki subtelnie sygnowane logo kawiarni. Właściwie to one są dla mnie najważniejszym dowodem na to, że STOR stanie się brandem. Kto wie, może kiedyś będą wypalali własną kawę. Dziś serwują kawę z Karmy – jeden z właścicieli jest podobno związany z Krakowem, oraz z Bonanzy. W STOR Cafe spotkałem dwójkę trochę nieśmiałych, ale bardzo miłych, otwartych baristów. Dziewczynę i chłopaka. Dobrze mi się z nimi rozmawiało.

stor02

Jeżeli o doświadczeniu czy po prostu przykładaniu wagi do espresso w danej kawiarni świadczy główny ekspres, to w przypadku STOR wydaje się, że albo są jeszcze na dorobku, na początku kawowej drogi lub (gdyby to pierwsze nie było prawdą) espresso ma dla nich mniejsze znaczenie niż alternatywa. Wysłużony ekspres z odzysku stoi ledwie widoczny gdzieś na końcu skrawka terenu znajdującego się za barem. Na pierwszy rzut oka tak to wygląda, ale myślę, że w tym wypadku czas będzie miał decydujące znaczenie i już za kilka miesięcy ujrzymy w STOR zdecydowaną zmianę. Na pewno to sprawdzę.

stor03

Trochę brakowało mi w STOR możliwości zajęcia miejsca przy barze. Nie ma też na nim wolnego miejsca by swobodnie postawić kawę czy piwo. Tak, piwo. W STOR jest piwo. Nie byle jakie. To przemyślana oferta, tylko 4 rodzaje i tylko w małych butelkach. Trzy piwa belgijskie i jedno polskie z -UWAGA – Sobótki! Cóż było robić, byłem tak zaskoczony, że wypiłem jeszcze piwo na odchodne, kupiłem filiżankę, zrobiłem kilka zdjęć, westchnąłem i poszedłem do … swojego wyimaginowanego mieszkania na Powiślu. Do hotelu oczywiście.

Na Czerniakowskiej zatrzymałem się jak zwykle przy ukrytym między przydrożnymi krzewami obelisku upamiętniającym jednego z dowódców AK, który zginął w tym miejscu w czasie Powstania. Potem obróciłem się by spojrzeć w okna kamienicy po drugiej stronie ulicy. Na pierwszym piętrze mieszka ktoś kto ma w pokoju imponującą bibliotekę. Nigdy nie zasłania dużego, balkonowego okna i często ma włączone światło. Wtedy widać to wszystko jak na dłoni. Tysiące książek na półkach pnących się od podłogi do sufitu. Dziś światło było niestety wyłączone. Poczekałem chwilę, nic się już nie wydarzyło.

Tak, jeżeli kiedyś będę mieszkał w Warszawie to tylko na Powiślu, będę chodził na Tamkę, kupował winyle i pił kawę …

 

źródło obrazka tytułowego: pożyczony z LINK, pozostałe zdjęcia moje.

One comment

  1. Urodziłam się w Krakowie i dalej to poprostu podam listę gdzie mieszkałam przez te 37 lat :- Skarżysko Kamienne, Melbourne, Brisbane, Sydney, Brisbane, Ełk, Gold Coast, Chicago, Kraków, Gdańsk, Stavanger, Toruń i teraz Warszawa :).

    Wierzę że gdyby ktoś mnie zapytał gdzieś tam np. w Gold Coast, czy ja bym chciała kiedyś mieszkać w Warszawie, to bym odpowiedziała że nigdy w życiu!! A teraz mieszkam tu aż 6 lat i mało tego to jest mój osobisty rekord. Tak, nigdzie nie byłam dłużej. Zgadzam się że to jest przerażające miejsce gdzie bardzo często się czujesz jak kolejny numer. To jest jedyne miasto gdzie nie trzeba się witać bo po co? Można kierować jak kretyn itd ;). Ale może my tak naprawdę nie wybieramy miasta, to miasto wybiera nas?

    Teraz kiedy o tym myślę to w żadnym miejscu na świecie nie spędziłam tyle czasu w kawiarnich i to w takiej sferze intrygujacej, gdzie się czułam jakby w innym czasie który jest mi znany, jakbym to czuła już kiedyś. Kojarzy mi się to z filmem Atlas Chmur :).
    Byłam na Tamce, tak, tam jest taki specyficzny klimat który napewno pomaga Warszawce ze swoimi problemami. Takie specialty coffee kawiarnie jak Stor maja pozytywny wpływ na człowieka który jest zmęczony bycia kolejnym numerkiem i dlatego Warszawka potrzebuje ich więcej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s