Za bardzo to przeżywasz

kult_unplugged

Takie zdanie usłyszałem wiele lat temu gdy podskakując w rytm „Pasażera” na jednej ze studenckich imprez w klubie Cicibór uderzyłem głową w niski strop i upadłem na kolana zwijając się z bólu. Osoba, która to powiedziała nie widziała oczywiście bezpośredniej przyczyny mojego upadku. Sądziła, że odstawiam jakiś teatr symulując przepływanie taktów muzyki przez moje ciało. Tak czy inaczej, gdy kilkanaście dni temu kończył się akustyczny koncert Kultu to wydarzenie jako pierwsze przyszło mi na myśl.

Każdy ma coś swojego. Swoją książkę, swój film, swój ulubiony zespół. Są tacy i takich jest pewnie większość, którzy mają to wszystko w liczbie mnogiej. Swoje książki, swoje filmy i swoje ulubione zespoły muzyczne. Dokładnie tak jest ze mną. Kult to jeden z moich ulubionych zespołów. Zespół ważny, ba, najważniejszy bo towarzyszył mi odkąd pamiętam w najważniejszych, albo najbardziej melancholijnych momentach mojego życia. Dziś, zgodnie z pewną ogólnie przyjętą manierą powinienem powiedzieć, że Kult był ze mną zawsze, choć prawda jest taka, że to ja byłem z Kultem. Nigdy nie byłem fanem ortodoksyjnym, nie byłem wyznawcą, zresztą w jakimkolwiek innym przypadku również, po prostu pasują mi teksty piosenek, odpowiada mi klimat i styl, trafiają do mnie aranżacje.

Kult w dużej dawce pojawił się automatycznie wiele lat temu. Automatycznie, bo był drugi na mojej liście melancholijnych podkładów do lektury i zastąpił Pink Floyd, który wówczas trochę przedawkowywałem. Dziś myślę o tym z uśmiechem na ustach, ale potrafię jeszcze przypomnieć sobie siebie, który przez tydzień nie wychodził z pokoju w akademiku, czytając ciągiem wszystkie opowiadania i powieści Marka Hłaski, słuchając przy tym na okrągło o tym, że „z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle”. Na szczęście się opamiętałem i z pomocą kolegów wróciłem do świata. Jeden i drugi zespół pozostał ze mną do dziś, z tym że Kult oprócz tego, że dostarcza melancholii, dostarcza też pewnych szczególnych wspomnień.

Nie będę pisał o tym, które płyty Kultu szczególnie lubię i dlaczego, dość że jestem z tego pokolenia, które lubi te filmy, które już widziało. Wiele razy byłem na koncertach Kultu. Gdy byłem młodszy to uczestniczyłem w nich bardziej aktywnie, od kilku lat stoję gdzieś w środku stawki, kołyszę się i śpiewam co lepsze kawałki. Lubię czuć się tak jakbym tylko ja w tym tłumie słuchał tych piosenek.

Nie udało mi się załapać na pierwszą turę trasy unplugged. Być może nie zależało mi na tym aż tak bardzo, a w każdym razie na pewno nie zaangażowałem się wówczas wystarczająco by pójść. Tym razem się udało. O koncercie dowiedziałem się trochę późno i trochę przypadkowo, ale udało się zdobyć bilet. Poszedłem sam. Włożyłem kultowy t-shirt i poszedłem. Gdy się siedzi na krześle przez trzy godziny to można wiele spraw spokojnie przemyśleć, można nad wieloma sprawami się zastanowić i poczuć się też w pewien szczególny sposób. Kiedyś chciałem poczuć się jakbym na koncercie był sam, teraz poczułem się jakbym rzeczywiście był sam. De facto byłem, myślę jednak że wiesz co mam na myśli. Uważam też, że akustyczna publiczność to całkiem inna publiczność, niż ta z konwencjonalnych koncertów. Ale trzeba też powiedzieć, co jest oczywiście truizmem, że akustyczny koncert to inny koncert niż ten standardowy.

No dobrze, czy ja narzekam, albo czy źle oceniam ten koncert? Nie, w żadnym wypadku. Koncert był świetny, chłopcy dali z siebie wszystko. Zagrali wszystko na co przyszedłem. Wstałem na „Polsce” i głośno śpiewałem patrząc w ekrany dziesiątek czy setek smartfonów w rękach, które inni stojący przede mną wyciągali ku górze. Musiałem wstać na „Gdy nie ma dzieci”, co jest oczywiście standardem i znów patrzeć na to, że wszyscy się świetnie bawią przy radiowym hicie prawdopodobnie nie znając melancholii jaka się za nim kryje. Ale to nic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s