Nieznośna lekkość bytu

franz_sabina

Długo się zastanawiałem jakie wybrać zdjęcie. Na początku było czarno-białe, przedstawiające Tomasza, Teresę i Karenina w czeskiej skodzie tuż po przyjeździe do Szwajcarii. Potem takie, gdy skąpo ubrana Sabina przeciąga się nad leżącym na podłodze lustrem. Potem jeszcze inne. Ostatecznie wybrałem Sabinę i Franza, postacie z pozoru drugoplanowe, w scenie która mówi sama za siebie. Prawda?

Podobny dylemat miałem też z tytułem tego wpisu. Uznałem, że tytuł książki mówi wszystko, a wszystko inne co chciałbym na jej temat powiedzieć w sposób syntetyczny – mówi niewiele. Tak, aż takie zrobiła na mnie wrażenie, choć teraz, gdy zaczynam o niej pisać to mam wątpliwości czy uda mi się wypowiedzieć to o czym sobie pomyślałem i co poczułem podczas lektury i już po niej.

Zacznę od rzeczy najprostszej. Czułem to ze strony na stronę, jak mój ambiwalentny, albo mówiąc delikatnie obojętny stosunek do Czechów i historii tego narodu w przedziwny sposób zmienił się we współodczuwanie, zrozumienie i szacunek. To nie jest powieść historyczna, a jednak jej tło, czas praskiej wiosny, sprawia, że człowiek zaczyna uświadamiać sobie, że Czesi też swoje przeszli. Nigdy wcześniej tak o Czechach nie myślałem, miałem ich za absolutnych oportunistów i komformistów, historycznie pozbawionych kręgosłupa moralnego i martyrologicznie uboższych. Nawet jeżeli tak jest to dziś mam dla nich, z historycznego punktu widzenia, znacznie więcej empatii niż dawniej.

Kolejne wrażenia są już bardziej skomplikowane. Główne psychologiczne przesłanie książki zostaje wyjaśnione, czy może lepiej – zasugerowane we wstępie, ale myślę że nawet gdyby go nie było większość czytelników odebrałaby podobnie sens przedstawiony w tytule i wielokrotnie rozwijany w toczących się wątkach. „Nieznośna lekkość bytu” to historia o relacjach, o miłości, o życiu obok siebie i ze sobą. Gdy zastanawiam się nad tym komu najbardziej mogłaby się spodobać, przydać, komu pomóc to do głowy przychodzą mi skrajności. Siebie odnajdą w tej historii ci, którzy żyją lekko i ci którym jest ciężko bo problemy przesłaniają inne aspekty życia, bogaci i biedni, zapracowani i bezrobotni, zakochani szczęśliwie i zakochani tragicznie, kobiety i mężczyźni, ja i Ty. Nie żartuję. Książka Kundery sprawi, że zaczniesz się nad tym i owym zastanawiać.

Przed laty, gdy usłyszałem jak Harry wyjaśnia Sally dlaczego wstaje na tyle wcześnie by niepostrzeżenie odejść zanim obudzi się dziewczyna, z którą spędził noc, od razu go zrozumiałem. Od razu pomimo tego, że nigdy nie miałem nawet okazji by poczuć to samo, ale jestem facetem i wiem, że tak po prostu jest, albo że jest to wysoce prawdopodobne. Tomasz poszedł jeszcze dalej i wyjaśnił wszystko tak, że bardziej już chyba nie można. Opowiedział Teresie o różnicy pomiędzy miłością i seksem. Brzmi banalnie, przecież każdy potrafi wytłumaczyć, że to dwie różne sprawy, szczególnie ten, który już ma to za sobą. Tomasz mówi, że kochać się z kobietą to nie to samo co z nią spać. „Miłość nie wyraża się w pragnieniu spółkowania (to pragnienie dotyczy przecież niezliczonej ilości kobiet), ale w pragnieniu wspólnego snu (to pragnienie dotyczy tylko jednej kobiety)”. Tak twierdzi i nawet jeżeli nie popierasz tego jak żyje to przekonasz się, że ma rację. Tomasz nigdy nie zostawał na noc, pod tym względem był lepszy od Harry’ego. Nie pozostawiał złudzeń, grał fair wobec siebie, wobec swojej aktualnej kochanki i zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że był fair wobec Teresy. Musisz sam to ocenić.

Książka Kundery jest pełna życiowej filozofii. Nie sposób odnieść się do wszystkiego. W głowie została mi jeszcze jedna myśl Tomasza. „Nie ma żadnej możliwości, by sprawdzić, która decyzja jest lepsza, bo nie istnieje możliwość porównania. Człowiek przeżywa wszystko po raz pierwszy i bez przygotowania.” Jakże bezsensowne jest stawianie sobie pytań z dziedziny co by było gdyby, co bym zrobił gdybym miał jeszcze jedną możliwość, czy dobrze zrobiłem? Wszystko zdarza się tylko ten jeden raz w ten szczególny i jedyny sposób. Nie oznacza to, że wszystko jest dobre, słuszne i właściwe, ale jest jedyne, niepowtarzalne i w tym trzeba szukać rozwiązania. Myśli Tomasza nie są receptą na życie, nie są złotym środkiem, ale są z rodzaju tych, które gdy je słyszysz to zdajesz sobie sprawę z tego, że wiele aspektów Twojego życia możesz zmierzyć ich miarą.

„Niezwykła lekkość bytu” to historia miłości, do której według mnie szczególnie pasuje określenie – prawdziwej. To czy jest szczera, piękna, czy jakikolwiek inny przymiotnik sobie wybierzemy, to może być dyskusyjne, ale z prawdą w przypadku relacji Tomasza i Teresy nie będzie nikt dyskutował. Miłość, a więc też prawdziwa miłość jest dziełem przypadku, jest splotem wielu niezwiązanych ze sobą wydarzeń, czynników i spraw, które doprowadzają do tego, że dwoje ludzi odnajduje się na tym świecie i spędza ze sobą życie. To też myśl Tomasza, pod którą bez wahania się podpisuję.

Czym jest film bez przeczytania książki? Nie wiem, ponieważ najpierw ją przeczytałem. Prawdę mówiąc po upływie może 10 minut od zamknięcia kindle’a uruchomiłem telewizor. Spędziłem z Tomaszem, Teresą, Sabiną i Franzem wiele godzin tego dnia. Okoliczności temu sprzyjały, ponieważ musiałem z powodu choroby leżeć w łóżku. Film pomija kilka ciekawych wątków, ale za to oferuje świetnych aktorów. Tak czy inaczej, jeżeli zaczniesz od filmu to i tak sięgniesz po książkę, a jeżeli zaczniesz od książki to na pewno będziesz chciał zobaczyć film. Jeżeli jesteś kobietą to dlatego żeby zobaczyć Tomasza, a jeżeli jesteś mężczyzną to dlatego żeby zobaczyć … Tomasza, Tomasza z Teresą, Tomasza z Sabiną, … 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s