Pierwszy polski bloger tu był

Dzikow

Pojechałem tam. Prawdę mówiąc miałem po drodze, nie wybrałem się specjalnie, od dawna chciałem i żałowałem, że za pierwszym razem się nie udało. Dzików, dziś część Tarnobrzega, siedziba Tarnowskich, o której dowiedziałem się kilka lat temu z lektury „Ostatniego Mazura” – wspomnień Andrew Tarnowskiego, które przysporzyły mu rozgłosu, a tak naprawdę, gdybym miał się oprzeć na swoim przykładzie, wywołały zainteresowanie losami rodziny Tarnowskich i innych polskich znakomitych rodów.

Gdybym przyjechał kilka lat wcześniej pooglądał bym sobie zamek z zewnątrz, chyba niewiele więcej bym się dowiedział i myślę, że inaczej bym do tego wcześniej podszedł. Lepiej pamiętałbym książkę i skupiłbym się na dziejach rodu Tarnowskich, A może nie, nie ważne. Dziś w zamku jest oddział Muzeum Miasta Tarnobrzega i do zwiedzania udostępnionych zostało kilka pomieszczeń. Nie wiem dokładnie jaką część całości stanowią, w każdym razie nie cały zamek można zwiedzać i czuć, że przez wiele lat nikt nie wiedział co z nim w ogóle zrobić. Podobno dziś potomkowie Tarnowskich współpracują z miastem, by w zamku mogło działać muzeum, ale przewodnik, który oprowadzał mnie po nim brzmiał tak jakoś niejednoznacznie w tej kwestii. Mniejsza też z tym. O swoich odwiedzinach w Dzikowie postanowiłem wspomnieć właściwie z trzech powodów.

Po pierwsze książka. „Ostatni Mazur” był jedną z pierwszych książek, które przeczytałem opierając się na rekomendacji Trójki i był książką, która otworzyła przede mną tzw. szlachetnie urodzonych z zupełnie innej perspektywy. Na myśli mam przede wszystkim perspektywę zwykłego życia, dnia codziennego, ale także wpływu na wydarzenia historyczne, perspektywę intryg, strategicznych i nepotycznych powiązań, pokazaną przez pryzmat czasu świetności na początku XX wieku i czasu upadku, związanych z drugą wojną światową. Nie będę pisał o książce, w Internecie można znaleźć wiele ciekawych recenzji ale i bez tego zaręczam, że warto ją przeczytać.

Po drugie i najważniejsze – Michał Marczak. Nie przypominam sobie bym czytał o nim w „Ostatnim Mazurze”. Marczak był historykiem i osobistym bibliotekarzem Tarnowskich, który zinwentaryzował ich zbiory, zabezpieczył je przed wojną, a w pod jej koniec powrócił do Dzikowa by strzec ukrytych zbiorów przez nowymi niebezpieczeństwami, tym razem ze wschodu. Wkraczająca Armia Radziecka i Ludowe Wojsko Polskie stanowiły w owym czasie znacznie większe wyzwanie dla dóbr ziemiańskich niż ustępująca okupacja niemiecka. Michał Marczak ma dziś swoją salę w zamku, pomieszczenie, w którym prezentowane są przedmioty z nim związane, w którym przewodnik zatrzymuje się by opowiedzieć arcyciekawą historię jego i roli, jaką odegrał dla dzikowskiego zamku, dzikowskich zbiorów i samej rodziny Tarnowskich. W ogóle miałem wrażenie, że dla mojego przewodnika Marczak, tak o nim mówił, nie używając imienia, to bardzo ważna postać, postać z którą się identyfikuje, z którą jest o wiele bliżej niż z kimkolwiek innym z dawnych mieszkańców zamku. Z resztą ja też od razu poczułem sympatię do Marczaka, a wieczorem w hotelu szukałem w sieci informacji na jego temat. W zamku, w jednej z gablot w sali poświęconej Marczakowi zobaczyłem coś, co sprawiło, że uznałem go za pierwszego polskiego blogera. Pięknie, ręcznie wykaligrafowany dziennik, czy pamiętnik, w którym autor opisywał zwyczajne codzienne przygody, ale też wspomnienia i relacje z miejsc, które odwiedził. Rękopis otwarty był na stronach poświęconych wycieczce do Zakopanego. Pośród tekstu wklejone były dwie pocztówki i dodatkowo przez autora wykonana została jedna kolorowa ilustracja. Wszystko to na pierwszy rzut oka wyglądało jak strona internetowa, jak ekran z jakiegoś bloga podróżniczego. Wiem, wiem, nie Marczak jako pierwszy prowadził takie zapiski, wielu z nas w młodości robiło podobnie. Tak czy inaczej rękopis Marczaka, w zestawieniu z jego życiorysem, misją jaką realizował wśród zbiorów rodziny Tarnowskich, sprawił, że instynktownie pomyślałem o nim w ten sposób i zdania nie zmienię. Gdy dodałem do tego sposób w jaki Marczak, zresztą wspólnie z gospodarzami, inwentaryzował dzikowski księgozbiór zrozumiałem, że ten człowiek kochał swoją pracę, a ponad wszystko kochał książki. Nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Bardzo żałuję, że nie zrobiłem w zamku żadnych zdjęć, pochłonęła mnie rozmowa przewodnikiem. Zadzwoniłem do niego następnego dnia z prośbą o zrobienie zdjęcia rękopisowi Marczaka, wysłałem też e-mail, niestety jakieś okoliczności spowodowały, że przewodnik się rozmyślił.

Po trzecie Wiesław Myśliwski. Zupełny przypadek. Gdy czekałem na przewodnika zacząłem przeglądać księgę gości wyłożoną nieopodal wejścia do zamku. Otwarta była na stronie z 23 września, zresztą to był ostatni wpis. Jego autorem był nie kto inny jak Wiesław Myśliwski, który dziękował w nim i gratulował dyrekcji muzeum. Trzy dni później to ja stałem nad tą księgą i poczułem się tak jakbym o kilka minut a nie o kilka dni minął się z pisarzem, który jest dla mnie kimś szczególnym, któremu gdybym go spotkał chciałbym powiedzieć dziękuję. Tylko tyle. Gdy wychodziłem mój przewodnik poprosił mnie o to żebym wpisał się do tej księgi. Na początku nie chciałem, potem znów przez chwilę wpatrywałem się w to co napisał Wiesław Myśliwski, przewróciłem stronę, uznałem że ta należy wyłącznie do niego, a na kolejnej napisałem tylko – dziękuję, myśląc o kilku adresatach tego słowa, o Andrew Tarnowskim, o panu przewodniku, o Michale Marczaku i Wiesławie Myśliwskim. Ciekawe połączenie?

3 comments

  1. Ciekawe jest to jaki Ty jesteś sposzczegawczy i w jaki sposób to opisałeś i przy okazji jaki jesteś niesamowicie skromny.

    Gdzie się nauczyłeś tak pisać? Wiadomo że samo czytanie robi swoje ale piszesz w tak ciekawy spobób że nie można się oderwać.

    Dobra, może bo tak jak Ty mówisz, bo Cię znam, może jestem trochę stronnicza, nie wiem ale i tak, trzymam się zdania że masz wielki talent. Ciekawa jestem opinii innych, napewno się ze mna zgodza 🙂

      1. Popatrz jakim jesteś magnesem sukcesu. Wszystko Ci przychodzi, może nie w tym czasie kiedy Ty oczekujesz ale w swoim czasie :). Jestem bardzo ciekawa jak te rękopisy wygladaja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s