Festiwal Kawy 2014 w Łodzi


ekspresy

Przypadek. Przypadek to chyba mój dobry znajomy. Wiele wydarzeń określam mianem przypadku, takie mam wrażenie. Nie miałem pojęcia, że istnieje takie wydarzenie jak Festiwal Kawy. Dowiedziałem się we wtorek, a w piątek już tam byłem. Festiwal trwał w sumie na 3 dni, ja spędziłem na nim 3 godziny, ale mogę śmiało powiedzieć, że to jedne z lepiej spędzonych 3 godzin od bardzo dawna …

Po pierwsze – ciekawe miejsce. Klub Wytwórnia w Łodzi. Okazuje się, że ważne miejsce na jazzowej mapie, chyba nawet już w skali kraju. Przy okazji też jeszcze jedno potwierdzenie na to, że kawa i jazz to naturalny duet, choć w czasie Festiwalu Kawy nie było chyba żadnego jazzowego koncertu.

Po drugie – bardzo dobra formuła. Mam jednak świadomość, że moja ekscytacja mogła przesłonić mi wiele potencjalnych niedociągnięć, czy potknięć. Tak czy inaczej impreza sprawiła na mnie wrażenie wycelowanej, skierowanej do konkretnej grupy ludzi i jestem pewny, że w czasie gdy ja tam byłem nie było tam nikogo przypadkowego. Przez chwilę miałem nawet wrażenie, że zjechali się na nią tylko znani sobie entuzjaści kawy z całego kraju, mają okazję do spotkania, wymiany doświadczeń, powiedzenia co słychać. Zwiedzających, takich jak ja w to piątkowe przedpołudnie było jeszcze niewielu. Myślę, że dla kogoś takiego jak ja wszystko było ciekawe. Zarówno część merytoryczna, choć byłem tylko na jednym panelu dyskusyjnym i sala wystawowa,  gdzie swoje stoiska mieli dystrybutorzy, palarnie, producenci ekspresów i in.

Po trzecie – kawowe wyjście z mroku. Tak to określam i to oczywiście moje indywidualne odczucie. Wcześniej nie spotkałem, ani w jednym miejscu ani w ogóle żadnej społeczności, ba grupy ludzi, dla których kawa byłaby tak ważna i to nie tylko w zawodowym sensie. Można powiedzieć, że fascynację kawą czuć było w powietrzu. Odbyłem bardzo ciekawe rozmowy właściwie z każdym, z właścicielem palarni, z młodym entuzjastycznym baristą, ze sprzedawcą ze sklepu internetowego i innymi. Po raz pierwszy w życiu piłem kawę przygotowaną w Chemex’ie i już wiem, że warto go mieć. Piłem espresso przygotowane przez świetnego baristę, który w bardzo ciekawy sposób wyjaśnił mi dlaczego smakuje mi jego kawa. Powiedział, że wraz z kawą dał mi uśmiech, dobry nastrój i pozytywną energię. Oczywista oczywistość, a jednak jak się nad tym zastanowić to bardzo często stykam się z udawaniem i zwykłym sprzedawaniem. Spowszedniało mi to i nie zwracam na to zazwyczaj uwagi. Jasne, nie zawsze jest czas i możliwości, żeby było inaczej. Ty się spieszysz, on się spieszy, masz inne sprawy na głowie, a jednak Festiwal Kawy wyzwolił we mnie coś takiego, że jestem przekonany o tym, że można sprawić by było inaczej. Musisz spowodować, żeby kawa zawsze kojarzyła się z dobrym nastrojem.

Myślę sobie, że niezależnie od tego jak potoczą się dalej moje kawowe losy to chciałbym w przyszłości poczuć raz jeszcze to co poczułem wtedy w Łodzi, a poczułem atmosferę kawy w najlepszym jak dotąd wydaniu.

Na koniec moje muzyczne skojarzenie, które weszło mi w głowę podczas drogi powrotnej. Nieco zmieniony wers piosenki „Babilon” Kultu: a ja bardzo dobrze rozumiem ten stan, ja przecież kiedyś … będę taki sam. Tak, to by było coś i mam nadzieję, że się uda.

 

źródło obrazka: http://www.milosnicykawy.pl/cache/banery/2014-fk-www.jpg_wp_975x340.jpg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s