Dlaczego Hrabia Monte Christo?

HMC1

Dziś myślę, że to od Hrabiego powinienem był zacząć ten blog i myślę też, że na jednej wzmiance się nie skończy. Prawdę mówiąc z Hrabią Monte Christo w jakiś sposób związanych jest wiele spraw, czy wydarzeń w moim życiu. Jedne od samego początku inne otrzymały takie miano w trakcie. Tak czy inaczej moim zdaniem ta książka może stać się czymś bardzo ważnym dla każdego, tak jak stała się dla mnie …

Pamiętam co czułem, gdy czytałem Hrabiego Monte Christo po raz pierwszy. Pamiętam co czułem, a nie pamiętam kiedy dokładnie to było i w jakich okolicznościach. Przypominam sobie jednak, że pomysł na lekturę pojawił się po przeczytaniu wywiadu z jednym z dziennikarzy, chyba z Marcinem Mellerem. Nie zachowałem tego wywiadu, dziś nie wiem już o czym konkretnie był, ale pamiętam, że spodobały mi się wspomnienia pana Marcina związane z muzyką, książkami i podróżami. Zaciekawiły mnie książki i dziś mogę powiedzieć, że zupełnie niechcący dzięki niemu sięgnąłem zarówno po powieści Leopolda Tyrmanda jak i po taką klasykę jak Hrabiego Monte Christo.

W przypadku książek, które zostawiają po sobie uczucie, że właśnie wydarzyło się coś szczególnego jest tak, że chce się to uczucie jak najdłużej przeżywać, jak najdłużej trwać w tym stanie, który powoduje wzmożone myślenie na jakiś temat lub zabiera człowieka w sferę marzeń i szczególnych wizji dotyczących wydarzeń z życia. W przypadku takich książek, gdy czyta się je po raz pierwszy, rzadko zagląda się głębiej, rzadko sprawdza się co autor konkretnie miał na myśli lub skąd czerpał inspirację. Zostawia się sobie tylko własny odbiór i i własne uczucia, które pojawiają się podczas lektury. Przynajmniej ja tak mam. Robię tak, żeby nie zburzyć obrazu, który powstał w mojej głowie, by nie zacząć odbierać dzieła pod wpływem jakiejś opinii, czy być może nawet prawdziwej historii. Jak dotąd nigdy nie sprawdziłem co kierowało Dumasem, by napisać taką książkę, jakie szczególne okoliczności sprawiły, że powstała, kto był pierwowzorem postaci. Były jednak dwa wyjątki, o których powinienem wspomnieć. Pierwszy to Tolkien – w tym przypadku im więcej się interesowałem tym mniej mi się to wszystko podobało, wolałem nie łączyć ze sobą dziwnych hipotez; i drugi to Sergiusz Piasecki – tu byłem z kolei zafascynowany jego losami, jego dramatyczną i niecodzienną historią i tym co przeżył.

Wracając do Hrabiego Monte Christo, uważam że jest na tyle uniwersalną powieścią, że gdyby ktoś mnie zapytał o czym jest konkretnie, więcej – gdyby zapytać kogokolwiek kto ją przeczytał, to myślę, że odpowiedzielibyśmy wszyscy podobnie, poruszając się w kręgu utartych o niej opinii i dodatkowo będąc pod wpływem jakichś bieżących wydarzeń, uczuć czy przemyśleń. Ktoś powiedziałby, że to bardzo detalistyczne studium zemsty – prawda, że to historia nieszczęśliwej miłości – prawda, że to powieść o wartościach i ich roli w życiu człowieka – prawda. Można by tak długo. Z perspektywy dnia dzisiejszego, dla mnie Hrabia Monte Christo to potężne i ponadczasowe studium wartości. Właściwie w ogóle ta opinia jest mi najbliższa. Za każdym razem gdy ją czytałem największą uwagę zwracałem na wartości.

Aktualnie jestem po pięciu razach i to na pewno nie koniec. Będę miał jednak mniejszą częstotliwość. Trzy kolejne razy (2,3,4) przeczytałem ją w odstępie roku. Ten ostatni przyszedł dopiero po 3 latach i myślę, że dzięki temu pozwolił mi przeżyć ją całkowicie od nowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s