Znaki Szczególne

znakiszczegolne

Przeczytałem ją pod koniec marca i właściwie wtedy postanowiłem o niej nie pisać. Dlaczego? Dlatego, że wywołała we mnie kilka dziwnych emocji. Niby znaki szczególne, pomyślałem, lecz książka nieszczególna, właściwie zwyczajna, oczywista a jednocześnie taka znajoma, taka moja. Właśnie dlatego, że moja zmieniłem zdanie i napisałem …

O „Znakach Szczególnych” usłyszałem jak zwykle w Trójce. Redaktor Nogaś zapowiadał ją bodajże na miesiąc przed premierą, wieszcząc oczywiście spory sukces. Nie znałem wcześniej autorki, zwróciłem jednak uwagę, że pokoleniowo jest rówieśniczką redaktora, jednocześnie o kilka lat młodszą ode mnie. Dziś myślę, że to może właśnie te kilka lat, które nas dzieli powoduje, że mam do niej taki niewielki dystans, co przejawiało się w tym, że instyktownie podczas czytania dodawałem coś od siebie, tak jakbym miał większe doświadczenie, jakbym pamiętał więcej, jakby jeżeli chodzi o moje dzieciństwo i młodość było lepiej, ciekawiej i zabawniej.

Prawdę mówiąc przeczytałem tą książkę szybko, praktycznie bezrefleksyjnie z niewielkim uśmieszkiem na ustach w stylu „co Ty tam wiesz dziewczyno o życiu w PRL” i dopiero gdy ją skończyłem dotarło do mnie, że autorka to wszystko zrobiła celowo. Zamiast rozwijać ciekawe wątki, przechodziła płynnie do kolejnych. Zamiast analizować jakieś osobiste sytuacje, zostawiała je w spokoju by zająć się czymś zupełnie innym. Napisała taki niby zwyczajny, trochę beznamiętny pamiętnik, a nie powieść filozoficzną o tym jak to kiedyś było świetnie i łatwo, a dziś jest inaczej i trudno. Choć w drugiej części książki pojawiło się więcej wątków refleksyjnych i światopoglądowych, dających od myślenia, jak się zmieniło nasze życie, nasz system wartości, co obecnie jest dla nas ważne, jak szybko i zachłannie konsumujemy otaczający świat. Zrozumiałem wtedy, że to tak specjalnie, po co wykładać na wierzch wszystkie swoje historie, po co ciągnąć czytelnika w swój świat, którego już nie ma. Trzeba raczej podać mu rękę, żeby sam mógł wrócić do swoich doświadczeń, swoich przeżyć z dzieciństwa, szkoły i podwórka, żeby sam zanurzył się swoje najlepsze wspomnienia.

Wtedy przyszły też do mnie inne własne refleksje. Każdy ma przecież swój własny PRL, swoją bliższą i dalszą przeszłość, do której wraca z nostalgią. Każdy ma swojego własnego chudego Piotrka, który był postrachem osiedla, swoje osiedle, które było wyjątkowe i niepowtarzalne, swoją szkołę, brata, mamę bibliotekarkę, tatę wojskowego, bogatego dziadka i wszystko inne, z systemem wartości na czele. Tak, przyszło mi wówczas do głowy, z resztą nie po raz pierwszy, a książka Pauliny Wilk zadziałała wyjątkowo motywująco, żeby spróbować zrobić to samo, napisać coś o swoim dzieciństwie, z którego pamiętam tak wiele różnych historii. Kiedyś na pewno to zrobię.

 

źródło obrazka: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2662/Znaki-szczegolne—Paulina-Wilk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s