Traktat o łuskaniu fasoli

traktat

Jaką książkę zabrać ze sobą na długi weekend? Takie pytanie pojawiło się podczas pakowania przed wyjazdem. Chwyciłem Myśliwskiego, gdyż poczułem ochotę na coś metafizycznego, coś co sprawi, że się zacznę zastanawiać …

Z Wiesławem Myśliwskim mam pewnego rodzaju problem. Późno dowiedziałem się o jego istnieniu, późno poznałem jego pisarstwo, a prawdę mówiąc przed „Traktatem …” po stronie przeczytanych książek miałem tylko „Ostatnie rozdanie”. Wszystko późno i wszystko w niewielkich ilościach, a ma się poczucie jakby się te książki znało wcześniej, jak gdyby czytało się już wiele innych jego autorstwa. Bynajmniej nie dlatego, że są prostymi historiami, osadzonymi w podobnym czasie czy przestrzeni, ale też nie dlatego, że jest odwrotnie.

Nie wiem jak to wytłumaczyć samemu sobie, a co dopiero odpowiedzieć komuś na pytanie o czym pisze Myśliwski. Jeżeli odpowiedziałbym, że pisze o mnie, o tobie, o tym co myślisz, co przeżywasz, skąd jesteś, jaka jest twoja historia, jak los Cię doświadczył, co w twoim życiu było przypadkiem, a co przeznaczeniem, to wywołałbym zapewne w większości przypadków krótkie westchnienie i skwitowanie, że nie ma w tym żadnej akcji. Mógłbym też powiedzieć, że „Traktat …” to zapis jednej wieczornej rozmowy, a właściwie monologu pełnego ciekawych wspomnień, które im dalej brniesz, tym bardziej kompletną stanowią całość, ale to też nie wydaje mi się atrakcyjne dla przeciętnego czytelnika. Może się jednak mylę.

Kiedyś w Trójce, któryś z prowadzących redaktorów (nie pamiętam już który) zapowiadał jedną z piosenek sławnej wokalistki i powiedział, że za chwilę będzie coś więcej niż piosenka – będzie utwór. To porównanie wydaje mi się pasować do Myśliwskiego. Jego książki to literackie dzieła sztuki. W każdym zdaniu czuć ogromną pracę autora nad jego powstaniem. Wiele z zapisanych zdań to głębokie, ponadczasowe przemyślenia, które mogą stać się cytatami czy mottami przewodnimi.

Myślę, że o książkach Myśliwskiego, choć sam przeczytałem zaledwie dwie, można i należy mówić w kategoriach przeżycia. Jego książki zabierają nas nie tyle w inne miejsce, w inną rzeczywistość, w którą wkładamy samego siebie, co przede wszystkim zabierają nas właśnie w głąb siebie. Gdy poznajemy bohatera, jego los, to w jakiś przedziwny sposób jego przeżycia i doświadczenia przenoszą nas do tych, które są naszymi własnymi.

Dla mnie Myśliwski jest mistrzem metafizyki. Nie pamiętam innych tego rodzaju książek, które wywarłyby na mnie aż tak wielkie wrażenie. Często wracam myślami do „Ostatniego rozdania”, z „Traktatem …” jest i zapewne będzie tak samo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s