Sztuka Rynkologii

rynkologia

Blog Jacka Kotarbińskiego zauważyłem kiedyś podczas dodawania treści do feedly. Akurat wtedy autor zaczął też wspominać w mediach społecznościowych o tym, że wydaje książkę.

Na jej przeczytanie, a właściwie na chęć jej przeczytania zdecydowałem się od razu, gdy się dowiedziałem o tym że nadchodzi. Moje oczekiwania nie były sprecyzowane, z treści na blogu pana Jacka wynikało, że może to być książka niekonwencjonalna, że jeżeli autor zdecyduje się na wykorzystanie w niej swojej blogowej twórczości może to być barwna, momentami fabularyzowana opowieść, w której marketing czy też rynkologia stanowić będzie mądrze wkomponowane tło, pointę czy morał.

Zakupiłem e-booka, w tym przypadku taka forma książki miała dla mnie pewne ograniczenie, czuję że nie w pełni panowałem nad jej strukturą, czytając nie pamiętałem tytułu poprzedniego rozdziału i nie chciało mi się po to wracać głaszcząc kindla, zdarzało się, że nie wiedziałem przez moment w jakiej dokładnie części się znajduję. Być może dlatego, że lektura jest ciekawa i po dość spokojnym początku rozkręca się na dobre i wciąga. Wciąga, bo jest przede wszystkim obszernym, ciekawym esejem na temat marketingu.

Pan Jacek na szczęście nie napisał podręcznika, nie wymienił 9, 13, czy 15 jakichś swoich autorskich praw, a następnie nie udowadniał ich istnienia.  Zamiast tego przeanalizował historię zjawiska, kilka ciekawych przypadków biznesowych, prowadząc czytelnika do własnych wniosków w taki sposób, że naprawdę nie sposób się od nich odciąć, czy z nimi polemizować. To wszystko oczywiście w pozytywnym sensie, bo autor nie stara się przekonywać czytelnika do swoich poglądów. Reprezentuje swego rodzaju uniwersalizm marketingowy, widziany tak przeze mnie z dzisiejszej perspektywy, podany w bardzo nowoczesny sposób. Doskonale zdaje sobie sprawę z wagi i znaczenia tych narzędzi marketingu, o istnieniu których jeszcze kilkanaście lat temu nikomu się nie śniło, a może właśnie śniło się.

I to mnie w tej książce ujęło najbardziej, to że jest ciekawym rysem historycznym o marketingu ze wskazaniem wykorzystywanych strategi i narzędzi oraz ich rozwoju i ewolucji. Tak naprawdę myślę jednak, że autor chciał powiedzieć czytelnikowi, że dzisiejszy marketing jest z punktu widzenia samej definicji czymś tak zużytym, zabłoconym i przekombinowanym; natomiast z punktu widzenia narzędzi czy strategii wyewoluował w kierunku czegoś co wręcz należy nazwać po imieniu – w kierunku rynkologii. Autor przyznaje się do pożyczenia tego określenia, wyjaśnia od kogo i dlaczego, i myślę, że to bardzo dobra pożyczka. Pan Jacek robi rynkologii dobry PR.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s