Koncert Depeche Mode

dave
Wiele razy się zastanawiałem jak to będzie, czy nic nie stanie na przeszkodzie, czy ta pewno uda się pojechać. Bilety kupiłem ponad pół roku wcześniej, od razu gdy się okazało, że zagrają w Polsce ponownie na zakończenie trasy …

Zastanawiałem się skąd wziął się pomysł na Depeche Mode. Przyszło mi do głowy, że chyba od Pawła R, który powiedział mi kiedyś, że nie trzeba być ich fanem by stwierdzić, że na żywo są wyjątkowi, że to zespół który daje z siebie wszystko, pracuje jak w kieracie i się autentycznie poświęca. Ok, każdy się poświęca, jednak po tym koncercie przychylam się do opinii Pawła.

Czerwiec 2013, wiadomo już od dawna, że pod koniec lipca zagrają koncert na Narodowym, że bilety wyprzedały się w zawrotnym tempie i niespodziewanie pojawia wiadomość, że zespół postanowił zagrać ponownie w Polsce gdy będzie kończył trasę. Spontanicznie podjąłem decyzję, że chciałbym to zobaczyć, mając od razu świadomość, że będzie to największe jak dotąd dla mnie doświadczenie. Mam na myśli skalę i rangę widowiska.

24 lutego 2014 wypadał w poniedziałek. Kilka dni wcześniej sprawdziłem, że zaczną grać o 21:00. Wyjechaliśmy od razu po pracy. Gdy wjeżdżaliśmy do Łodzi po 19:00 czuło się, że wszystkie mijane auta na innych niż łódzkie numerach jadą dokładnie tam dokąd my. Im bliżej hali tym więcej aut, ale nie było jeszcze poważnych korków czy zatorów. W sumie nie wiem czy potem były. Auto zostawiłem po drugiej stronie Alei Włókniarzy, żeby po koncercie wyjechać od razu bezkolizyjnie w kierunku Poznania.

W hali dużo ludzi, potem sprawdziliśmy, że było w sumie 14 tysięcy. Kurtki zostawiliśmy najpierw w szatni, ale gdy tylko weszliśmy na trybuny poszedłem by je zabrać. Gdyby nie to stalibyśmy na koniec w ogromnych kolejkach. Zespół, który grał support nie zasługuje na wspomnienie. W zasadzie wydawało się, że i tak nikt ich nie słucha. Hala wypełniała się coraz bardziej, ludzie rozmawiali między sobą i blisko i daleko. Trybuny falowały z jednego końca na drugi, świetnie to wyglądało. Depeche Mode zaczęli grać praktycznie punktualnie, kilka minut po 21. Po powrocie sprawdziłem, że setlista była praktycznie taka sama jak podczas pierwszego koncertu w Polsce [LINK].

Kilkanaście tysięcy ludzi skandujących “Depeche Mode”, kilkanaście tysięcy ludzi śpiewających wraz z zespołem. Wszyscy, a na pewno wszyscy wokół przyszli na ten koncert nieprzypadkowo. To mi się wydawało, że jestem przypadkowy. Czasami czułem się tak jakbym wygrał te bilety i przyjechał na jakieś wydarzenie, do którego nie do końca pasuję. Kilka rzędów niżej, może 12-letnia dziewczynka śpiewała większość piosenek. Ja znałem słowa tylko tych z mojej młodości i tak naprawdę tylko kilka wersów. Gdy wypuszczono z widowni tysiące czarnych balonów podczas Black Celebration, poczułem dreszcz. Zapierało dech, z resztą wielokrotnie tego wieczoru, np. przy Walking in my shoes, czy Enjoy the silence. A ja ani razu nie wstałem, kontemplowałem na siedząco, wpatrując się w to wszystko z podziwem i czasami z nostalgią.

20 piosenek, zmęczony, spocony tytan sceny – Dave ze spływającym z niego makijażem. W hali bardzo gorąco, wręcz duszno – podobno tak zespół sobie życzył. Głośno, czasami bas dosięgał ciała. Świetna oprawa wizualna. Wszystko to i wiele innych pomniejszych spraw składa się w moim przypadku na wyjątkowe wydarzenie. Duże znaczenie ma na pewno to, że był to pierwszy tak duży koncert na jakim byłem, ale nie tylko o to chodzi. Depeche Mode to przecież też wspomnienia, być może ostatnia szansa by zobaczyć i usłyszeć ich w tak rewelacyjnej formie.

Koncert Depeche Mode to niesamowite doświadczenie. Można nie być zagorzałym fanem, można nie być fanem w ogóle, można znać ich mniej lub bardziej, ale z koncertu wraca się jak z jakiegoś święta, zlotu czy konwentu. Dostaje się tam taką dawkę “depeszostwa”, że zostaje ona w człowieku na długo – tak czuję, choć minął dopiero tydzień.

 

źródło obrazka: strona http://101dm.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s