Muzyka w innym wymiarze

adapter

Gramofon pojawiał się wcześniej dwukrotnie w moim życiu. Za trzecim razem pojawił się jak sądzę na dobre. Postanowiłem sobie, że grać będzie tylko te płyty, które powstały w czasie, gdy nie było innych nośników …

Czerwone Gitary – Stracić Kogoś. Pewnie dziś pamiętam to trochę inaczej, niż było naprawdę. Widzę taki obrazek, późny wieczór, goście już wyszli, były jakieś imieniny, zapewne mamy lub taty. Ja mam kilkanaście lat, ale raczej mniej niż 15, jestem w szkole podstawowej. A więc późny wieczór, mama zaczyna sprzątać ze stołu, nigdy nie zostawiała nic na kolejny dzień, mówiła, że chce się obudzić i zająć się nowym dniem a nie tym, który się zakończył, że jak się czegoś nie zrobi od razu, choćby nie wiem jak było późno, to potem będzie i tak o wiele ciężej się za to zabrać i zrobić. Ojciec jest zmęczony. Zmęczony długim wieczorem, wypitym alkoholem i wypalonymi papierosami. My jeszcze nie śpimy, staramy się pomóc mamie, a tymczasem ojciec sięga jedną ze swoich winylowych płyt, z których praktycznie wszystkie mają emblemat Polskich Nagrań. W takich momentach wyjmuje zazwyczaj płytę oznaczoną jako vol.6 z serii „Z Archiwum Polskiego Beatu”, nastawia stronę B i pierwszy utwór. Siada, słucha, wygląda tak jakby gdzieś tam wewnątrz siebie płakał. Mówi nam żebyśmy też posłuchali tej piosenki, bo jest piękna, bo opowiada o czymś szczególnym, czego my jeszcze w swoim życiu nie doświadczyliśmy, ale wcześniej czy później nas to spotka. Nie straszy nas, co to to nie. Buduje melancholijny nastrój, jestem przekonany, że myśli o swojej matce. Tak właśnie to pamiętam. Ojciec miał całą serię “Z Archiwum Polskiego Beatu”, miał też inne płyty. Nie wiem co się z nimi stało i nie pamiętam co się stało z adapterem. Dziś nie ma ani jego ani płyt.
Bolter – Więcej Słońca. Gdy byliśmy w pierwszych klasach szkoły podstawowej, czasami po powrocie do domu z zajęć, gdy jeszcze rodziców nie było z pracy włączaliśmy sobie płytę, która miała melodię. Nie żeby inne płyty jej nie miały, ale ta była wówczas na topie, oczywiście takim krótkotrwałym, ale w naszym postrzeganiu bardzo donośnym. Włączaliśmy ją głośno, nie pamiętam czy tańczyliśmy czy nie. Zgaduję, że tak, bo płyta była bardzo dynamiczna.
Marek i Wacek – Melodia dla Zuzi. Drugie spotkanie z gramofonem to Unitra Fonika znaleziona ponad dziesięć lat temu na strychu w Ostrowie, nowa, zapakowana w karton, który stał tam od prawie dwudziestu lat. Razem z Fonicą znaleziony został wzmacniacz, również Unitra, też wcześniej nieużywany. Zacząłem kupować płyty na aukcjach elektronicznych. Chciałem szybko mieć co słuchać, znów poczuć ten klimat. Płyty były wówczas tanie, jak się szybko okazało w większości mocno zużyte. Na rynku pojawiało się niewiele nowych wydań płyt winylowych, ludzie wyprzedawali domowe kolekcje, gdyż nikt nie wierzył, że winylowa muzyka kiedykolwiek powróci. Najbardziej pamiętam płytę Marka i Wacka. Ta była zupełnie niegrana wcześniej, więc Fonica radziła sobie z nią świetnie. Melodia dla Zuzi cieszyła się największą popularnością, właśnie dzięki swojej melodii, wyraźnej i optymistycznej. Z roku na rok coraz trudniej było utrzymać taki poziom technologiczny sprzętu, by słuchać płyt na Fonice. A to głośniki nie pasowały do wzmacniacza, a to wzmacniaczowi brakowało tunera, a to trzeba było gdzieś wstawić zestaw Sony, który przyjechał z Poznania bo został zastąpiony innym i nie było jak podpiąć gramofonu do tego zestawu. I tak krok po kroku, Fonica traciła “zasilanie”. Dziś jest meblem na półce, co najmniej od 2 lat nie była uruchamiana.
The Beatles – Here, There and Everywhere. No i pojawił się pierwszy gramofon, którego od początku jestem właścicielem. Myślałem na jego temat od ponad pół roku. Najpierw nie wiedziałem jaki model wybrać, a jak już wybrałem to okazało się że podłączenie go do amplitunera, który posiadam nie jest możliwe. Poza przedwzmacniaczem potrzebne jest jeszcze coś, co umożliwi podłączenie do jednego gniazda AUX w amplitunerze dwóch urządzeń. Nie chciałem rezygnować z podłączenia TV. Prawdę mówiąc zirytowały mnie te przeszkody, a skutecznie zniechęcony zostałem przez sprzedawcę z salonu audio, który owszem bardzo chciał pomóc, ale zamiast skutecznie zaprosić mnie do siebie i ze mną porozmawiać dał się wciągnąć w dywagacje na temat tego co i jak mógłbym zrobić, żeby podłączyć adapter i być zadowolonym z dźwięku. Wiem, że chciał dobrze, po prostu się tak ułożyło. Wreszcie, po kilku miesiącach zdecydował się na kontakt z innym salonem. Ci w lot zrozumieli, czego potrzebuję – nie mogę sobie pozwolić na nowy amplituner i głośniki, a chcę słuchać czarnych płyt. Zaproponował automatycznego Denona z wbudowanym przedwzmacniaczem, a ja sam znalazłem sobie urządzenie, które pozwoliło na podpięcie go równolegle z TV do amplitunera.
Przywiozłem z Ostrowa około 20 płyt, niestety gdy zacząłem ich słuchać okazało się jak są zużyte, dosłownie kilka nadaje się do słuchania. Płytą od której rozpocząłem budowanie własnego zestawu (boję się jeszcze słowa kolekcja w tym przypadku), jest Revolver. Od dawna miałem taką myśl, że gramofon będzie zmianą podejścia do muzyki, zmianą samą w sobie. Dlatego wybrałem tą płytę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s