Koncert Stacey Kent

staceykent

O mały włos bym się spóźnił. Zdążyłem praktycznie na styk, a w pośpiechu zaliczyłem kilka męsko damskich gaf. Na szczęście nie tylko dzięki temu będę pamiętał ten koncert …

Sala Ziemi na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich robi wrażenie obiektu klasy światowej. Piszę, że robi wrażenie bo tak naprawdę nie mogę jej porównać z inną. Kino Komeda w Ostrowie to przecież nie to samo. Do Sali Ziemi przyjeżdżają gwiazdy światowego formatu. Za kilka dni będzie Candy Dulfer, a na początku roku był Chris Botti. Wczoraj była Stacey Kent.

Stacey dała bardzo klimatyczny koncert. Można powiedzieć, że jej band to profesjonalnie zarządzana firma. Na początku mamy dwójkę managerów – Stacy i jej męża Jima Tomlinsona. Obydwoje z przodu, obydwoje inaczej oświetleni, obydwoje wydający migowe polecenia reszcie kolegów. A ci – pianista, kontrabasista i perkusista – z tyłu, ubrani na czarno, skupieni i bardzo profesjonalni. Tą hierarchię widać było przez cały koncert. Przez chwilę miałem wrażenie, że tak być nie powinno, że to burzy trochę wrażenie muzycznego kolektywu. Szybko jednak pomyślałem o innych jazzowych indywidualistach, generalnie hierarchia jest zawsze. Choć w przypadku Stacey Kent wydała mi się bardziej widoczna, to przecież nie o to chodzi, najważniejsza jest muzyka i tu Stacey jest klasą sama dla siebie.

Trafiłem na nią przypadkowo. Już nie pamiętam dokładnie jak i kiedy. Kilka lat temu. Słuchałem płyt „The Boy Next Door” z 2003 roku i „Breakfast on the Morning Tram” z roku 2007. Od początku bardzo podobał mi się jej głos, ale ja ogólnie mam słabość do wokalistek. Ten głos ma w sobie coś co uspokaja i podnosi na duchu, nawet wtedy gdy Stacey śpiewa bardzo lirycznie. Może dlatego, że jest bardzo kobieca, bywa infantylna, taka niewinna i bezbronna. Tak brzmi, naprawdę.

Stacey Kent w Poznaniu była jak się okazuje już po raz drugi. Nie znalazłem informacji kiedy była po raz pierwszy, ale wspominała go z nostalgią, mówiąc, że pogoda była wówczas fatalna, wczesnowiosenny deszcz i chłód, mnóstwo ludzi z parasolami. Tak czy inaczej ten drugi raz był piękny, pogoda chyba lepsza, pomimo że to listopad, a koncert niesamowity. Myślę, że to dzięki niemu udało się, że w niepamięć poszły męsko damskie gafy.

Historia Stacey Kent LINK

 

źródło obrazka: fot. Katarzyna Hoffmann pożyczona z http://www.freshmag.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s