Nie czuć dziś woskowego dymu

znicz

Na początku pomyślałem, że napisanie czegokolwiek o tym dniu będzie banalne. Ale teraz, gdy się powoli kończy i gdy piję kieliszek koniaku doszedłem do wniosku, że powinienem to zrobić. Powodem nie jest bynajmniej koniak. Książka, ale napiszę o niej później. 

1 listopada odkąd pamiętam był dniem, w którym kicz wylewał się na cmentarze. Kicz pod różnymi postaciami, tymi materialnymi i tymi metafizycznymi. Przynajmniej tak mi się zawsze wydawało. Gdy byłem młodszy miałem do tego taki buntowniczy stosunek. Potem było mi to obojętne, nie zwracałem na to uwagi, przeżywałem ten dzień sam dla siebie, nie obchodziło mnie kto, jak wygląda i co robi. Dziś było inaczej. Zobaczyłem cmentarz i dzisiejsze wydarzenie w dawny sposób, przez pryzmat kiczu, ale bez emocji, a właściwie z nostalgią i przeczuciem, że to się kiedyś skończy lub znów diametralnie zmieni.

Rewia mody. Tak, jak zwykle w ten dzień. Wszystkie kobiety prezentują się światu, nawet jeśli ten świat to sąsiedzi z dzielnicy. Zakładają buty, w których kompletnie nie potrafią się poruszać. Wkładają stroje, których w normalnych warunkach być może nie założyłyby nawet wychodząc na imprezę do klubu, a dziś idą w nich na cmentarz. Trzymają się kurczowo tych swoich lekko skacowanych facetów, którzy tylko czekają, aż skończy się ta cmentarna szopka, żeby mogli wrócić do miejsca które porzucili późnym wieczorem lub nad ranem. Stałem i patrzyłem, spacerowałem. Prawie trzy godziny niebywałej przyjemności z lekkim uśmiechem na ustach. Żadnej drwiny czy mentalnego poniżania. Co to, to nie. Poczułem się bardzo przyjemnie, to wszystko wywarło na mnie przyjemne wrażenie.

Moda jest wszędzie. W tym roku najpopularniejsze są przeźroczyste znicze, na szczęście rzadko spotyka się szklane serca czy choinki, formy są raczej nieskomplikowane. Tu i ówdzie zdarzają się kolorowe, przeważnie czerwone, ale jest ich naprawdę niewiele, tych kolorowych. Zauważyłem to już kilka lat temu, że nowoczesne znicze pozbawiły cmentarze charakterystycznej w ten dzień łuny. Plastikowe i blaszane przykrywki blokują blask światła od góry. Znicze świecą na boki i świecą słabiej niż kiedyś te z prawdziwego wosku z knotem ze sznurka czy innego mocnego materiału. Cmentarz nie pachnie woskowym dymem, parafinowe znicze nie kopcą. Technologia, ekonomia, upływ czasu, tak musi być, nie zmienimy tego, ale warto na to wszystko popatrzeć bo za rok, pięć czy dziesięć będzie jeszcze inaczej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s