Miłość jest trudniejsza niż sztuka

ostatnierozdanie

Myślę, że już po pierwszym rozdziale tej książki miałem to wrażenie. Poczułem się tak jakbym to ja ją napisał czy miał napisać …

Od pierwszego zdania czuje się, że ma się przed sobą coś wielkiego, że czyta się coś co nie miało wcześniej żadnego precedensu. Czasami zastanawiam się czy mój odbiór nie jest przesadzony? Być może nasłuchałem się o tej książce zbyt wielu entuzjastycznych recenzji. Być może zareagowałem na nie zbyt osobiście bo pochodziły z Trójki – mojego ulubionego radia. Redaktor Nogaś powiedział wręcz, że Ostatnie Rozdanie to murowany kandydat do Nagrody Nobla. Być może tak właśnie było, nie zmienia to jednak faktu, że będąc na jej ukończeniu nadal mam to wrażenie.

Dawno już nie czytałem książki, która sprawia, że odłożenie jej na bok powoduje coś na kształt wyrzutów sumienia, jakby pozbawiało się samego siebie czegoś wartościowego, czegoś co daje niesamowity zastrzyk takiej pozytywnej, twórczej refleksji. I dawno nie czytałem książki, która byłaby tak dobitnie o życiu. To niesamowite, że można słowem osiągnąć coś takiego, żeby tak dobitnie czuć, że to książka o mnie i jednocześnie zastanawiać się jak to możliwe, że inni też tak czują – piszą przecież o tym w recenzjach. To książka o każdym z nas.

Słyszałem w Trójce fragment wywiadu z Wiesławem Myśliwskim, w którym opowiada jak wygląda i działa jego warsztat pisarski. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, i to jak pracuje i to jak o tym opowiada.

http://www.polskieradio.pl/8/529/Artykul/573822,Mistrz-slowa-zdradza-tajniki-swojego-pisania

http://www.polskieradio.pl/9/874/Artykul/917248,Wieslaw-Mysliwski-czas-terazniejszy-jest-fikcja

Jest 26 września, godzina 21:50. Jadąc dziś wieczorem tramwajem z dworca (byłem w delegacji w Warszawie) doczytałem ostatnie 3 strony książki. Myślę teraz o niej intensywnie. Rozdział 11 /niedokończony/ powiedział mi, że sam muszę sobie wyjaśnić o co tak naprawdę chodzi, co się tak naprawdę stało. W normalnych warunkach, mam na myśli praktycznie każdą inną lekturę, byłbym z jednej strony zażenowany prostym zabiegiem autora z drugiej strony zirytowany, że tak opasłe dzieło daje od siebie tak niewiele na koniec. Ale nie w tym przypadku, mam kilka wariantów w głowie, cały czas myślę, kim była Maria, czy była, po co była, co się z nią stało itp. Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Chciałbym by dołączyła kiedyś do tych, które czytałem więcej niż raz.

Pięć razy zmieniałem tytuł tego wpisu. Ostatecznie zdecydowałem się na ten, który w moim odczuciu jest jednym z kluczowych credo całej powieści: „miłość jest trudniejsza niż sztuka”. Gdy wypowiedział je jeden z bohaterów, pomyślałem o głównym bohaterze, który przecież nie poradził sobie z miłością, ale nie tylko z nią. Prawdę mówiąc nie udźwignął żadnej relacji w swoim życiu i tej najcenniejszej i każdej innej. Jedna z ostatnich scen, spotkanie z ojcem Józia jest być może czymś na kształt zwiastuna zmiany, jednak jest już za późno, nie ma już Józia, a wcześniej okazuje się, że nie ma już Marii. O dziwo, pomimo że to co napisałem o tej książce może nie brzmi zbyt optymistycznie i zachęcająco, to jest całkowicie inaczej. Przynajmniej w moim przypadku. Odczuwam wiele wspólnego z głównym bohaterem, ale mam wrażenie, że mam jeszcze całe sporo czasu przed sobą i postaram się nie mieć takiego dylematu jak on jedząc kolację z ojcem Józia …

Ciekawa opinia o książce znajduje się tu: http://zientek.blog.pl/2013/09/11/kilka-slow-o-ostatnim-rozdaniu-najnowszej-ksiazce-wieslawa-mysliwskiego/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s