Negocjacje w wersji light

negotiate

To nie do końca jest zbieg okoliczności, że po Brianie Tracy trafiłem na coś takiego. Kolejny temat, o którym pisano już wielkie tomy podany w wersji dla …, no właśnie dla kogo?

Kilka lat temu popularność święciły poradniki czy publikacje z serii „nie tylko dla orłów”, „dla opornych”, „na wesoło”, czy „dla każdego”. Te formuły chyba się już wyczerpały, czytelnicy nie chcą sięgać po książki, które już na karcie tytułowej traktują ich jak laików czy ignorantów w najlepszym wypadku. Dlaczego sięgnąłem zatem po tą książkę? Przypadek, aha i też dlatego, że jest krótka.

Uważam, że takie książki, czy tak napisane książki powinni czytać wszyscy handlowcy, zarówno ci którzy są na początku swojej zawodowej drogi, jak i ci którym udało się już coś osiągnąć. W przypadku tych pierwszych, pomysły czy rady opisane w tej książce mogą mieć taki pierwotny wpływ na ich styl i sposób pracy. Natomiast w przypadku tych drugich, książka może stanowić materiał do refleksji nad tym co robię dobrze i co mogę jeszcze poprawić.

Niewątpliwą zaletą tej książki, tak jak w przypadku poprzedniej (Brian Tracy) jest fabuła. Prosty wątek fabularny, który stanowi taki szkielet całej opowieści sprawia, że nawet gdy odłożysz czytanie na kilka dni to wrócisz bez problemu do głównego wątku merytorycznego, bo podążasz nim razem z głównym bohaterem. Ale fabuła nie powinna nikomu przysłonić właśnie tej merytoryki. Teoria podawana przez autorów jest całkiem interesująca i trudno się z nią nie zgadzać. Moim zdaniem stosują ją w wypracowanej przez siebie formie ludzie zajmujący się negocjacjami na co dzień lub negocjujący wystarczająco często. Prawdą jest też to, że większość z nas jest negocjofobami. Często boimy się sytuacji negocjacyjnych, unikamy ich, czasami nie zdając sobie nawet sprawy, że mamy z nimi do czynienia. Nie zauważamy tych, które spotykają nas w życiu codziennym. W pracy jesteśmy specjalistami od negocjacji, a nie potrafimy poradzić sobie z ekipą, która remontuje nam mieszkanie, facetem, który kupuje od nas auto, czy kolegą który chce pożyczyć namiot. I to jest główna zaleta tej książki wg mnie, jej autorzy mówią, że nie powinniśmy lekceważyć żadnej sytuacji negocjacyjnej z jaką mamy w życiu do czynienia. Każdą z nich powinniśmy potraktować wg tego samego schematu i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.

jednominutowy-negocjator-proste-sposoby-na-korzystniejsze-kontrakty-b-iext6643318

źródło obrazka z nagłówka: pożyczony z http://www.lopichlawyers.com.au

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s