Atlas Chmur

cloudatlas

Kultura masowa ma różne oblicza. Niektórzy jej twórcy, pomimo że działają w popularnym nurcie dają od siebie coś więcej niż inni. Ich dokonania zostawiają taki ślad, że ocierają się o coś szczególnego, a niejednokrotnie wybitnego. Takie wrażenie miałem po oglądnięciu tego filmu …

Atlas Chmur to w moim przypadku przykład tzw. błędnego podejścia czy zabierania się do sprawy w niewłaściwej kolejności. Ogólnie rzecz biorąc mówi się, że najpierw powinno się przeczytać książkę, a dopiero po niej oglądnąć film, który powstał na jej podstawie. Atlas Chmur jest w moim odczuciu klasycznym przykładem potwierdzającym tą mądrość. Film w doskonały sposób opowiada nie tylko fabułę książki, ale wręcz odzwierciedla jej klimat. Mój błąd polegał na tym, że najpierw oglądnąłem film.

Pamiętam zimowy niezbyt mroźny ale zimny wieczór któregoś dnia pomiędzy Świętami a Sylwestrem w roku 2012. Wybrałem się do Kinepolis niewiele wiedząc o tym filmie wcześniej, poza oczywiście zwiastunem i krótkim wywiadem z rodzeństwem Wachowskich w DDTVN. Przez 3 godziny siedziałem nieruchomo w fotelu. Wszystko co widziałem na ekranie i czego doświadczałem stopniowo robiło na mnie ogromne wrażenie. Zaczynając od rzemiosła typowego dla kinematografii: charakteryzacja, gra aktorów, zdjęcia, muzyka, kończąc na specyficznym klimacie jaki wytwarzał ten film, miałem wrażenie, że oglądam coś szczególnego, obraz przez który jego twórcy, szanując pierwowzór (którego oczywiście wówczas nie znałem) chcą przekazać jakąś ważną wiadomość.

Od razu wiedziałem, że muszę przeczytać tą książkę. Od razu miałem też obawę, skoro film jest tak dobry to jaka jest książka? Nie zawiodłem się jednak na niej. Dzięki temu, że ją przeczytałem przekonałem się jak rzetelnie i dokładnie został zrealizowany film. Dowiedziałem się, że nie zrezygnowano w nim z żadnego ważnego wątku, przedstawiono wszystkie ważne sytuacje, postacie i miejsca. Zrozumiałem, że skoro świat powszechnie uważa tą książkę za wyjątkową to moja zmiana kolejności nie pozwala mi w pełni tego doświadczyć, bo film jest równie wyjątkowy.

Stało się więc tak, że co prawda w częściach (codziennie przed zaśnięciem) oglądnąłem film po raz drugi. Pewnie, że widziałem lepsze filmy. Pewnie, że były takie które wywarły na mnie większe wrażenie. Atlas Chmur (i film i książka) ma jednak w sobie to coś, co sprawia, że ilekroć o nim pomyślę to czuję coś przyjemnego. Chętnie wrócę jeszcze kiedyś do niego, pewnie prędzej właśnie do filmu, bo książka jest dość opasła 🙂

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s