Depeche Mode – 8 miesięcy przed

deltamachine

To będzie największe wydarzenie muzyczne w moim życiu, choć po prawdzie pozostało do niego tak dużo czasu, że może się coś po drodze zmienić i ktoś inny może zająć miejsce Depeche Mode. Ale po kolei …

Poznałem ich muzykę we wczesnych latach 90-tych tuż po wydaniu albumu Violator. Gdy dziś słucham tej muzyki to myślę, że nigdy nie byłem ani szczególnym fanem Depeche Mode, ani nie docierała do mnie ich muzyka poza oczywistymi przebojami, czy singlami z nowo wydawanych albumów. Tak czy inaczej od tamtego czasu Depeche Mode był brandem, który na dobre zagościł w mojej muzycznej świadomości.

Pamiętam ten dziwny styl, który pod różnymi postaciami docierał do nastolatków. Jedni byli bardzo radykalni, inni mniej i wybierali sobie tylko pewne detale, które im szczególnie pasowały. Ja byłem w tej drugiej grupie. Miałem jedynie czarne buty (bez blach), na które mówiło się potocznie „depeszki”.

Kolejna płyta po Violatorze pojawiła się już gdy byłem w liceum. Wówczas zajmowały mnie bardziej polskie zespoły i szczerze mówiąc przestałem zwracać uwagę na Depeche Mode. Nie pamiętam, żebym się jakoś szczególnie nad nimi zatrzymywał, ale pamiętam że była wówczas jakaś niedobra atmosfera wokół zespołu. Dave Gahan był uzależniony od heroiny, były jakieś konflikty, pomysły na opuszczenie zespołu. Kolejne płyty to już studia. Pamiętam niektóre tytuły (Ultra, Exciter), ale chyba nie były niczym przełomowym.

Wreszcie rok 2013. Dziś, w połowie roku, myślę, że jest on wyjątkowy jeżeli chodzi o płyty. Prawie tak wyjątkowy jak 1991 i być może jeszcze inne lata, na które akurat nie zwróciłem uwagi. W tym roku dzieje się coś szczególnego i coś pozytywnego. Wielu artystów z powodzeniem powraca, próbuje czegoś nowego, nagrywa ponadczasowe płyty. Pomimo, że nie jestem jak powiedziałem szczególnym fanem Depeche Mode, to mam wrażenie że Delta Machine to wyjątkowa płyta. Przesłuchałem ją wielokrotnie, w wielu sytuacjach, zwykłych i szczególnych i zawsze zostawia we mnie poczucie przeżycia, doświadczenia czegoś wyjątkowo dobrego. Ciężko inaczej to nazwać.

Pomysł z wyjazdem na koncert pojawił się spontanicznie. Wcześniej kolega wielokrotnie mi wspominał, że Depeche Mode są wyjątkowym wydarzeniem na żywo, obojętnie czy ich lubisz, czy nie. Będziemy mieli więc okazję się przekonać. Zamówiliśmy bilety na 24 lutego, za 8 miesięcy, na ostatni koncert na trasie. W sumie w Polsce Depeche Mode zagra dwa razy, w lipcu 2013 i potem w lutym 2014. Bilety były już jedne z ostatnich.

8 miesięcy czekania 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s